Ameryka i ja: Teorie spiskowe a wolność słowa

13 września, 2017

Teorie spiskowe a wolność słowa


Zastanawiałam się jakiś czas czy o nim napisać. Czy powinnam, bo to postać w USA bardzo kontrowersyjna i mam przeczucie, że jeśli nie wiesz nic o tym człowieku, to ciekawość popchnie Cię prawdopodobnie do tego, żeby zobaczyć jakie treści publikuje w internecie. Ale pomyślałam, że skoro piszę na tym blogu o rzeczach, które dotyczą Ameryki a on jest częścią tego kraju, to jemu poświęcę chwilę, żeby pokazać Ci, że w USA naprawdę obowiązuje wolność słowa i można powiedzieć to, na co ma się ochotę.

Jeśli należysz tak jak ja do fanów serialu Homeland, to pamiętasz, że w pokazywanym w tym roku, szóstym sezonie,  pojawił się nowy bohater, budzący skraje emocje dziennikarz radiowy niejaki Brett O’Keefe. Nie będę rozpisywać się na temat wątków fabuły, bo jeśli oglądasz serial, to wiesz o co chodzi, a jeśli nie, to nie mam zamiaru niczego tu zdradzać, bo być może najdzie Cię ochota na serial, który szczerze polecam. Nikt nie ma wątpliwości, że twórcy Homeland wymyślając postać Brett’a wzorowali się na Alexie Jonsie, 43-letnim radiowcu, który jest gospodarzem programu Alex Jones Show emitowanego przez ponad 90 stacji radiowych w Stanach Zjednoczonych. Tu krótkie wyjaśnienie : w USA możesz usłyszeć tę samą audycję radiową, którą prowadzi konkretny prowadzący, w różnych, niezależnych od siebie stacjach radiowych, w różnych częściach Ameryki. Biznes, jak każdy inny, po prostu produktem jest progam radiowy firmowany nazwiskiem osoby przyciągającej słuchaczy. Takim kimś jest bez wątpienia Alex Jones, mający w USA miliony fanów, osoba numer jeden w dziedzinie teorii spiskowych. 

Jons, o którym robi się głośno co jakiś czas za sprawą kolejnych kontrowersyjnych treści, zasłynął w ostatnich tygodniach wystąpieniem na swojej stronie internetowej InfoWars, w którym zaprezentował „dowody” na to, że … Michelle Obama jest mężczyzną. Pamiętaj, że mówimy tutaj o byłej pierwszej damie USA. Film z „dowodami” takimi jak sukienki układające się tak, jakby przykrywały męskie genitalia, fragmenty przemówienia Baracka Obamy, gdzie prezydent mówi o swojej żonie „Majkel” oraz krótka rozmowa z 2014 roku, z nieżyjącą już (także kontrowersyjną) artystką komediową Joan Rivers, która 
oznajmia biegnącemu za nim reporterowi, że Michelle Obama jest „tranny” czyli transseksualistą to najpopularniejsze video w historii strony internetowej prowadzonej przez Jonsa. Przyznam szczerze, że kiedy po raz pierwszy natrafiłam na tę wiadomość oczy zrobiły mi się jak pięć złotych. Zaczęłam szukać. Okazuje się, że na YouTube filmów z „dowodami” w tej sprawie jest od lat po prostu zatrzęsienie. Różni internetowi twórcy interpretują zdjęcia, ruchy, budowę ciała (szerokość ramion, wzrost, wielkość dłoni) Michelle Obamy od dawna sugerując, że jest mężczyzną. To wszystko jest w internecie, nikt tego nie blokuje, nie usuwa. 

Nie znajdziesz jednak rewelacji Jonsa w najpotężniejszych amerykańskich mediach. One po prostu go ignorują. No może z jednym i to wielkim wyjątkiem. Na początku lata znana w USA dziennikarka, Megyn Kelly, o której głośno zrobiło się także na świecie za sprawą pytania, które zadała Donadowi Trumpowi w czasie pierwszej debaty prezydenckiej, a w którym wytknęła mu, że nazywał nielubiane przez siebie kobiety tłustymi świniami, nierobami czy psami zaprosiła do swojego programu Alexa Jonsa. Megyn Kelly rozpoczęła właśnie pracę w nowej telewizji (NBC), podpisując rekordowy kontrakt, z pensją wynoszącą - jak się w Ameryce spekuluje - 20 milionów dolarów rocznie. Media w USA oszalały. Telewizja NBC musiała wystosować oficjalne oświadczenie w tej sprawie ponieważ i branża i widzowie nie kryli oburzenia faktem, że do rozmowy w telewizji zaproszono kogoś, kto uważa, że za 11 września stały amerykańskie władze, czy że strzelanina w Sandy Hook (2012 rok), w której zginęło 20. dzieci, uczniów miejscowej podstawówki była mistyfikacją, i że nikt nie zginął a ofiary zagrali dziecięcy aktorzy. Ludzie nie chcieli oglądać promowanego z wyprzedzeniem wywiadu, swoje reklamy wycofali sponsorzy a sama rozmowa miała niską oglądalność. 

Ale to, że widzowie NBC nie chcieli oglądać Jonsa nie znaczy, że nie może on mówić tego, na co ma ochotę. Wolność słowa gwarantuje bowiem Amerykanom pierwsza poprawka do Konstytucji USA. W Ameryce można głosić więc publiczne wszelkie głupoty i władzy nic do tego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.