Ameryka i ja: Nie uwierzysz co jest w środku

11 września, 2017

Nie uwierzysz co jest w środku


Krążyliśmy samochodem po okolicy. Było późne sobotnie popołudnie, kiedy stanęliśmy przed tym czymś.
-Ty idź tam i sprawdź co to jest, ja zostanę z dzieckiem w aucie - zarządził Pan X, kiedy zaparkowaliśmy przed gigantyczną piramidą, pokrytą w całości lustrzanym tworzywem. 
-To chyba jakieś centrum handlowe, ma w nazwie shops - odparłam wysiadając z samochodu.

Piramida była bardzo w stylu Las Vegas, gdzie możesz zobaczyć i Statuę Wolności i Wieżę Eiffla i Kreml oraz jeszcze kilka innych światowych atrakcji (w tym piramidy), w trochę mniejszej skali niż rzeczywista. Ale my nie byliśmy w Vegas, tylko w Memphis, do którego przyjechaliśmy żeby zobaczyć dom Elvisa Presley’a o czym możesz przeczytać tutaj. Po kilku godzinach spędzonych w Graceland jeździliśmy autem bez celu i planu, licząc, że coś się trafi. I się trafiło. 

-Przepraszam a co jest w środku?  
-Jesteśmy największym na świecie sklepem oferującym sprzęt myśliwski, wędkarski oraz do rekreacji na świeżym powietrzu. Wejdź i zobacz - powiedziała z charakterystycznym american smile kobieta stojąca przy bramce wejściowej. 
Przeszłam przez bramkę, mijając po drodze stoiska z milionem wędek, stoma tysiącami kurtek przeciwdeszczowych i spodni. I wtedy moim oczom ukazało się to :



-Musisz to zobaczyć - mówiłam chwilę później do Pana X, który zdążył już wyjść z samochodu i razem z dzieckiem oglądał znaki STOP na parkingu. Na każdym znaku „siedział” bowiem jakiś zwierzak (tylko uściślam, to nie były prawdziwe szopy, wiewiórki i co tam jeszcze, tylko blaszane, tak jak znaki).
Przeszliśmy wspólnie ponownie bramkę, mijając raz jeszcze milion wędek oraz sto tysięcy kurtek przeciwdeszczowych i spodni. Weszliśmy do ogromnej hali bez okien, w której znajdowało się mnóstwo stoisk ZE WSZYSTKIM, co może przydać się do uprawiania szeroko pojętej rekreacji. Wewnątrz, na samym środku tej gigantycznej piramidy znajdował się stalowy słup podświetlony na ciemnoniebieski kolor a w nim było widać przesuwającą się windę. 
-Kup mi koparkę - odezwał się nasz syn, ściągając zabawkę z półki, która stała (a jakże) na takiej wysokości, by mógł się obsłużyć. Nie szkodzi, że w domu były dwie podobne koparki, którymi i tak się nie bawił. Chodziło o to żeby coś kupić w sklepie, w którym było wszystko, również dla takich klientów i klientek jak on. 




Rozglądaliśmy się po tym dziwacznym miejscu. Oglądaliśmy prawdziwe ryby w gigantycznym akwarium i sztucznym stawie, prawdziwego aligatora oraz nieprawdziwe jelenie, niedźwiedzie, dziki i ptaki rozstawione w różnych częściach tego centrum. Przyglądaliśmy się sztucznym, trochę jak z horrorów drzewom, prawdziwym łodziom za tysiące dolarów cumujących w sztucznym jeziorze oraz rzędom pojazdów do poruszania się po trudnym tereniem ustawionych na suchej posadzce. Mijaliśmy stoiska z bronią, kołowrotkami, rzeczami do dekoracji domów w stylu myśliwskim oraz zadzieraliśmy głowy do góry na wyższy poziom, na którym obok kolejnych sklepów mieściły się restauracje i bary.
-Czy my chcemy tam jechać? - spytał Pan X, kiedy przystanęliśmy obok wejścia do widny, która znajdowała się wewnątrz podświetlonego na ciemnoniebiesko stalowego słupa i prowadziła na taras widokowy.
Uznaliśmy, że nie chcemy płacić dziesięciu dolarów od osoby, żeby popatrzeć na panoramę miasta, które specjalnie nam się nie podobało. 



Dziś już wiem, że centrum handlowe, do którego trafiliśmy przez przypadek nazywa się Bass Pro Shops i jest to sieć ponad 90 sklepów w USA i Kanadzie dla miłośników łowiectwa, wędkarstwa i kempingów. Tylko w Memphis Bass Pro Shops mieści się w budynku w kształcie piramidy. Licząca sobie 98 metrów wysokości piramida była kiedyś halą widowisko-sportową na ponad 20 tysięcy miejsc. Od 2015 roku jest rajem dla wędkarzy, myśliwych i skautów. To było jedno z najdziwniejszych miejsc jakie widziałam do tej pory w Ameryce. Byłam w jakimś stopniu pod wrażeniem, ale nie były to "ach! och!". Raczej : Jezu, kto to wymyślił i czemu tu jest jak w horrorze? Teraz Ty też możesz rzucić okiem jak wygląda amerykański raj dla fanów szeroko pojętej rekreacji. Enjoy!  
Wszystkie zdjęcia zrobiłam telefonem komórkowym.











6 komentarzy:

  1. Też byłam w jednym z tych sklepów, tylko ten odwiedzony przeze mnie mieści się w Bridgeport w CT. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchaj, a czy tam też były te wszystkie drzewa i zwierzaki, czy tylko w Memphis takie numery?:)

      Usuń
    2. Były drzewa,zwierzęta, ryby...Nawet można było kupić tam meble, ręczniki czy zastawę stołową. Wszystko w klimacie polowań ;) Tylko łodzie stały na zewnątrz :-)

      Usuń
    3. Tak! W tym sklepie w Mempis też było to wszystko, nawet obrazy do domku myśliwskiego z jeleniem, dzikiem i innym ptakiem:)

      Usuń
  2. Przyznam, że wystrój sklepu dosyć specyficzny. A drzewa nasuwają na myśl skojarzenia z filmów grozy czy też horrorów (droga samochodem przez dziwny las, mokradła etc) I chociaż całość robi wrażenie (ciekawa jestem kto miał taką fantazję przy tworzeniu tego miejsca) to jednak ogólne odczucia mam mieszane: ni to pozytywne, ni to negatywne (choć może z przewagą negatywnych)..

    OdpowiedzUsuń
  3. Karolina, powiedzmy sobie szczerze, wystrój sklepu jest okropny:))) Dla mnie to była tzw. ciekawostka przyrodnicza ale ogólnie to nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.