Ameryka i ja: A Ty jak zwracasz się do teściowej?

15 września, 2017

A Ty jak zwracasz się do teściowej?


-Ale jak ja mam się teraz zwracać do twoich rodziców?
Kiedy po milionie lat wspólnego życia, gdy on już widział mnie dwa miliony razy bez makijażu, z przylizanymi włosami i w wyciągniętym dresie a ja jego też w dresie, z fatalnymi pejsami oraz wąsami, które mogłyby się podobać wyłącznie, jeśli byłby Elvisem uznaliśmy, że trzeba załatwić w końcu tę sprawę w urzędzie i podpisać małżeńskie papierki. 
-Nie będziesz chyba mówił : mamusiu, tatusiu - odparłam.
Pan X przewrócił oczami, co oznaczało, że na pewno nie będzie. Problem jednak pozostał, jak ma teraz zwracać się do ludzi, których znał od lat, do których mówił per pan, pani, a którzy mieli zostać jego teściami. Ja miałam tę samą kwestię na tapecie. Też nie wiedziałam.  

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie pewna prywatna rozmowa. Nie będę jej tutaj przytaczać. Ale kiedy zaczęłam zastanawiać się nad tym i pytać różnych ludzi, w jaki sposób zwracają się po ślubie do swoich teściów okazało się, że wiele osób i w USA ma z tym zagwostkę. Wydawać by się mogło, że w Ameryce jest luz blues, wszyscy są ze wszystkimi po imieniu, klepią się po ramieniu i dają sobie buziaczki na powitanie. Że teściowa to po prostu Mary a teść Richard czy inny Steve. Ale również i tutaj zwracanie się do rodziców małżonka per mamo i tato obowiązuje w niektórych rodzinach czy kręgach i powoduje u „dzieci” dyskomfort. I w USA, wbrew pozorom, wcale nie obowiązuje jeden w tej kwestii wzorzec.

-Ja na przykład unikam wszelkich sytuacji żebym musiała zwrócić się bezpośrednio do mojej teściowej. Staram się robić tak, żeby złapać kontakt wzrokowy i wtedy mogę powiedzieć co chcę bezosobowo.
-No a jak na przykład siedzisz przy wspólnym stole i koło niej stoją ziemniaki a ona na ciebie nie patrzy, a ty chcesz je zjeść, to jak powiesz? - pytam znajomej, której teściowa to Amerykanka.
-To wtedy proszę kogoś innego żeby mi podał - pada odpowiedz.
-A jak nikt obok nie siedzi to co?
-To wtedy nie jem ziemniaków.

Pan X, który lubi zjeść i raczej nie odmówiłby sobie ziemniaczków z tak błahego powodu, nie był szczęśliwy, kiedy przyszli teściowie orzekli, że może mówić im po imieniu.
-Ja będę czuł się głupio, mi nie wypada - rzekł, kiedy omawialiśmy wspólnie tę niewygodną kwestię.
-To jak będziesz mówił?
-No nie wiem.

Minęło parę lat, nasz czteroletni syn nauczył się w międzyczasie obsługiwać iPada, zapamiętał kod do odblokowania i sam sobie uruchamia FaceTime żeby porozmawiać z jedną babcią czy drugą.
-Cześć teściowa! - woła ku naszemu rozbawieniu na powitanie.
Po okresie mówienia nijak, kluczenia, zastanawiania się, w jaki sposób się zwracać, Pan X wymyślił po prostu : teściowa. Sama używam identycznej formy i nasz syn niestety czasami też (ale pracujemy nad tym). Może nie jest to najpiękniejszy zwrot, ale chyba to lepsze niż bezosobowe : A może zrobić herbatki? 



A NA MOIM INSTAGRAMIE :

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.