Ameryka i ja: Dlaczego w Ameryce nie myje się okien? (zbyt często)

23 sierpnia, 2017

Dlaczego w Ameryce nie myje się okien? (zbyt często)


-Jezu, jak ty myjesz te okna?
-Robota mam.
-Robota???
-No robota, przyczepiasz do okna, sam myje - mówi znajoma. Teraz stawiam na roboty, kolejny kupię do koszenia trawy.

Stoimy w nowym domu znajomej. W Polsce. Dom jest jasny, przestronny i pełen światła dzięki gigantycznym oknom. 
-A jak przyczepiasz robota tam? - pytam wskazując na wielkie okno w salonie mającym z osiem metrów wysokości a okno, które mnie interesuje znajduje się ze trzy metry nad podłogą.
-Wchodzę po drabinie - odpowiada znajoma.
Jak sięgnę pamięcią, przed Wielkanocą i Bożym Narodzeniem wszyscy w Polsce pucowali okna. Niektórzy rzecz jasna także między świętami. Ja też. Moje były wiecznie brudne, bo mieszkałam na parterze. Jestem w Waszyngtonie od ośmiu lat. Mieszkam w tym samym budynku od początku i nigdy nie widziałam żeby ktoś mył tu okna. Ani w moim budynku, ani w okolicy. Nie mieści Ci się w głowie? Mi się też nie mieściło. Dziś sama właściwie nie myję (bo trudno nazwać prawdziwym myciem przecieranie okien od wewnątrz). Pozwól, że wyjaśnię Ci dlaczego tak się dzieje. 

Myślisz, co ona pisze? Przecież znasz z filmów te sceny, gdy facet na rusztowaniu, z myjką w dłoni zagląda przez okno, to do biurowca, to do apartamentowca, a tam siedzi jakaś piękna pani. Cóż... W wielkich biurowcach zajmowanych przez korporacje albo wypasionych apartamentowcach na pewno tak jest. 
Jedną z pierwszych rzeczy jaką powiedział Pan X, kiedy wprowadziliśmy się do budynku, w którym mieszkamy było : trzeba umyć tu okna! Okazało się jednak, że nie jest to proste, bo okien się nie otwierało a tylko przesuwało. Na dodatek przesunąć można było tylko dwa, zewnętrzne, niewielkie skrzydła. Cały, wielki środek był nieruchomy, ani nie dało się go otworzyć. Poza tym, po przesunięciu bocznych, one i tak nachodziły za tę wielką, nieruchomą szybę. Dodatkowo zaś na skrzydła były nałożone siatki przeciw owadom.
-Na pewno da się coś zrobić - przekonywał Pan X, który nie mógł przeboleć, że widok z naszego okna (na zdjęciu powyżej) zakłócany jest przez brudne szyby. 
Zawołaliśmy do mieszkania młodego człowieka, który zajmuje się w budynku wieloma rzeczami. Człowiek błysnął zębem, pokręcił się przy oknach, popatrzył do góry, poprzesuwał skrzydła i rzekł :
-Mój kuzyn może wam to umyć za sto pięćdziesiąt dolarów. 

Kiedy zamknęliśmy za nim drzwi Pan X zrobił to samo. Popatrzył do góry, poprzesuwał i ... wyciągnął z ram, małe przesuwane skrzydła oraz siatki. Okna można było umyć w wannie. 
Przez kilka lat, wyciągaliśmy ruchome skrzydła z ram i myliśmy w wannie (nie sądzę, by w naszym budynku robił to ktokolwiek poza nami). Wielki, nieotwierany środek, myliśmy o tyle o ile, bo wygibasy na parapecie na siódmym piętrze są dość ryzykowne. Rok temu wymieniono okna w całym budynku. Od tego czasu okien umyć się nie da. Są bardziej zaawansowane, czyli mają dodatkowe blokady, okno można przesunąć i otworzyć tylko na kilka centymetrów. Teraz myję więc najczęściej półmetrowy placek od wewnątrz, który jest wiecznie brudny, bo mój syn urządza sobie w tym miejscu punkt obserwacyjny i przykleja nos do szyby lub coś pokazuje palcem. 

-Czy ty myjesz okna w swoim domu? - zapytałam pewnego razu znajomą Amerykankę. 
Spojrzała na mnie zdziwiona nie wiedząc o co mi chodzi. 
-Naprawdę myjecie okna przed świętami? - nie mogła wyjść z podziwu dla polskich kobiet.
-Naprawdę, jak Polska długa i szeroka wszyscy myją okna -powiedziałam zgodnie z prawdą.
-No ja nie robię tego sama, zamawiam raz w roku serwis. Przyjeżdżają z drabiną i myją - rzekła z kolei Polka, która mieszka w USA od kilku dekad i płaci za tę usługę ponad dwieście dolarów.

Piszę ten tekst i zastanawiam się : Czy aby na pewno? Czy nie mam mylnego wrażenia, że nikt tu nie myje okien? Wysyłam kilka wiadomości do koleżanek.
"Nie widziałam nikogo w mojej dzielnicy, kto by mył okna. Serio". "No nie widziałam tu babek siedzących na parapetach, myjących okna po zimie". "Nikogo nie widziałam" - piszą dziewczyny.
"A ciebie co naszło z tymi oknami?????"
A tak mnie jakoś naszło.

A Ty myjesz okna?

3 komentarze:

  1. Faktycznie też się z tym spotkałam że są firmy i je myja(tak jak i polskie dziewczyny im domy sprzataja) może glownie dlatego że tych okien nie da się jak w Polsce otworzyć. Chociaz w Polsce już też coraz częściej kobiety wynajmuja firmy sprzątając do życia okien.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieszkam w NH. My myjemy raz ma rok, zwykle na jesień gdy wyciągamy siatki na komary na sezon zimowy. Tyle pyłku się co roku na oknach zbiera, ze po ich umyciu człowiek aż nie wierzy jakie ostre widoki ma.
    Moi teściowie, Amerykanie, wynajmują kogoś raz do roku by im wszystkie okna w domu wymył.
    Zaznaczę jedna rzecz, zwykle okna amerykańskie otwierają się do wewnątrz , horyzontalnie, nie jak polskie okna. Ja uważam ze przez to łatwiej się je myje niż okna polskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno w domach w USA okna są inne niż w mieszkaniach. U nas - jak napisałam - po wymianie - praktycznie umyć się nie da. To znaczy trzeba by było usuwać blokady, rozbrajać je, naprawdę zabawa. W domach moich znajomych problemem są okna na piętrach, najczęściej potrzebna drabina żeby umyć z zewnątrz.

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.