Ameryka i ja: Wino, przekąski, hamak i relaks czyli w amerykańskiej winnicy

24 lipca, 2017

Wino, przekąski, hamak i relaks czyli w amerykańskiej winnicy


O tym, że niedaleko Waszyngtonu są winnice a przy nich działają winiarnie oraz tzw. tasting rooms czyli pomieszczenia, w których można kosztować win, dowiedziałam się dopiero trzy lata po przyjeździe do stolicy USA. Od tamtej pory jednak z wielką ochotą jeździmy z Panem X po okolicy w poszukiwaniu co raz to nowych winnic. Nie dlatego, że jesteśmy wielkimi smakoszami wina. Nie znamy się na nim w ogóle. To, co nas goni do winnic, to możliwość spędzenia wolnego popołudnia w malowniczej scenerii a kieliszek przy okazji też się rzecz jasna wypije.



USA to kraj, w którym prawo jest różne w zależności od stanu. W stanie Virginia, można jeździć samochodem po wypiciu alkoholu a dopuszczalny poziom stężenia we krwi to 0,08 procent, więc (jeśli dobrze przeliczam), to 0,8 promila. Oznacza to, że kierowca też może skosztować trunku w winnicy, ale spotkałam się z ulotkami reklamującymi poszczególne tasting rooms, w których proszono gości, by wyznaczyli osobę, która zasiądzie za kółkiem (czyli nie będzie pić).

Tegoroczne lato jest w Virginii upalne i słoneczne, ale nie brakuje też popołudniowego deszczu. Można więc chyba przewidywać, że wina będą niezłe. Grona są w tej chwili jeszcze twarde i mocno zielone, ale same winnice wyglądają przepięknie. Krzewy winorośli mają młode, zielone liście, tak samo intensywnie zielona jest trawa.


Tak, to ja z góry;)



Moim ulubionym miejscem od dawna jest Three Fox Vineyards w Delaplane (niecała godzina jazdy samochodem od Waszyngtonu). Obiecuję sobie, że częściej będę szukać czegoś nowego, bo w Virginii naprawdę jest w czym wybierać, bowiem w stanie jest około 250 winnic. Jednak żadna z odwiedzonych przez nas dotąd winnica nie była tak malowniczo położona jak ta.

Jak wszędzie są stoliki, przy których można usiąść, mnóstwo trawy żeby rozłożyć się z piknikiem (właściciele nie mają nic przeciwko żeby przyjechać z własnym prowiantem), są także hamaki, w których da się podrzemać. Ale ukształtowanie terenu w tej winnicy jest dla mnie po prostu wyjątkowe. Fakt, że wymaga to trochę dreptania pod górkę, ale coś za coś.
Dla mnie piknik w winnicy, to oprócz wyjazdu na farmę jedna z fajniejszych form spędzenia niedzielnego popołudnia na łonie natury. Nie jestem w tym odosobniona, ponieważ według The Washington Post w poprzednim sezonie winnice w Północnej Virginii odwiedziło w sumie 2 miliony 300 tysięcy osób. Ludzi nie odstraszają nawet ceny. Wina z Virginii nie mają takiej marki jak kalifornijskie, więc średnio około 30 dolarów za butelkę to dużo, biorąc pod uwagę fakt, iż kalifornijskie można kupić w sklepie już za kilkanaście.



Przy okazji nie mogę nie wspomnieć o sprzedaży alkoholu w USA. Stan Virginia, w którym mieszkam, jest naprawdę bardzo przyjazny w tej kwestii. Piwo i wino można kupić w supermarkecie, natomiast alkohole wysokoprocentowe i likiery w licencjonowanych sklepach, w których sprzedawany jest wyłącznie alkohol. Nie jest więc źle, bo jeśli ma się ochotę na butelkę wina do kolacji, czy piwo do meczu w telewizji, można je wrzucić do koszyka przy okazji zwykłych zakupów. Ale na przykład w Pensylwanii nie kupisz już wina czy piwa w supermarkecie.  Po alkohole trzeba jeździć do licencjonowanych sklepów. W stanie Georgia alkoholu nikt nie sprzeda Ci w niedzielę. Pamiętam, że kilka lat temu byliśmy w supermarkecie w Georgii i przy kasie musieliśmy odłożyć karton piwa na popołudniowe spotkanie przy grillu. W sklepie piętrzyło się piwo wszelkiej maści, ale w związku z tym, że była to niedziela, nikt nie chciał nam tego piwa sprzedać, bo w niedzielę w niektórych częściach Georgii alkoholu po prostu się nie sprzedaje.

Jeżeli masz ochotę przeczytać o moim pierwszym doświadczeniu związanym z tasting room, czyli o tym jak wygląda próbowanie win w winnicy, ile to kosztuje i czy człowiek wychodzi z takiego pomieszczenia na rauszu, zajrzyj tutaj.
A jeśli chcesz zobaczyć winnicę w wersji video, zobacz film Pana X tutaj.



3 komentarze:

  1. Jak tam pięknie. Pozdrawiam :) L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to naprawdę urokliwe miejsce. Pozdrowienia:)

      Usuń
  2. Ale czadowo. Pozdrawiam i zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.