Ameryka i ja: Ile jest przerw w polskiej a ile w amerykańskiej szkole?

12 lipca, 2017

Ile jest przerw w polskiej a ile w amerykańskiej szkole?


-W Polsce jest tyle przerw, że nie będę wiedziała co ze sobą zrobić - rzekła szczerze 12-latka, pół Polka, pół Amerykanka, która urodziła się w USA i całe swoje życie chodziła do amerykańskiej szkoły. Za rok nastolatka przenosi się z rodzicami do Polski i będzie chodzić do polskiej szkoły.
Jechaliśmy samochodem w pięć osób: były dwie 12-latki, ta która za rok przeniesie się do Polski, (będę nazywać ją Amerykanką), druga 12-latka, która przyleciała do Ameryki po raz pierwszy na wakacje oraz Pan X, ja i nasz 4-letni syn. Zaczęliśmy dyskutować o tym, jak jest w amerykańskiej szkole a jak w polskiej, po tym, jak w trakcie rozmowy wyszło, że w USA dzieci mają w ciągu całego dnia w szkole tylko jedną, półgodzinną przerwę na lunch.

-Ja tam lubię jak jest kilka przerw - powiedziała nastolatka z Polski.
-Ja bym nie wiedziała co robić, dokąd iść - odparła nastolatka z Ameryki dopytując : I możecie sobie tak chodzić po całej szkole?
-No pewnie, że możemy - padła odpowiedz.
-My nie możemy. Jak jest lunch - mówiła po polsku Amerykanka, której jednak czasami brakowało słów i wtrącała angielskie - to idziemy grupą do kafeterii i po pół godzinie wracamy na lekcje.
Dziewczyny wymieniły uśmiechy po czym Amerykanka zapytała :
-A możecie mieć fidget spinner w szkole? (zabawka zręcznościowa)
-No pewnie, że tak - odpowiedziała Polka.
-My nie możemy - skwitowała z zazdrością w głosie Amerykanka.

 O tym, że w amerykańskiej szkole jest tylko jednak przerwa w ciągu całego dnia wiedziałam już wcześniej. Byłam kilka razy w amerykańskich podstawówkach i pamiętam, że gdy powiedziałam amerykańskiej nauczycielce, iż w polskiej szkole przerwa jest po każdych 45 minutach lekcji, zrobiła wielkie oczy.
-Naprawdę? - dziwiła się szczerze.
W pierwszej chwili wydało się jej to niepojęte, jednak moment później uznała, że to wcale nie jest głupie. Myślę jednak, że gdyby trafiła na przerwę do polskiej podstawówki, dostałaby zawału. W amerykańskiej szkole dzieci są bowiem bardzo spokojne, w szkole jest cicho, nikt nie biega, nie krzyczy i nie przesiaduje na korytarzach (bo nie ma przerw).

Znajoma, która po kilku latach pobytu w USA wróciła kilka miesięcy temu do Polski i posłała swoją siedmioletnią córkę do polskiej szkoły, tak wyraziła się o adaptacji dziecka w nowym systemie : "chyba właśnie przez te pięć przerw, które są całkowicie nowym doznaniem, ma taki pozytywny odbiór polskiej szkoły... no bo przecież można biegać, wrzeszczeć i udawać, że zna się karate".

-O której kończycie lekcje? - zapytałam dziewczyn, kiedy tak sobie dyskutowaliśmy o szkole tu i tam.
-Ja to różnie, w piątek jest najlepiej, bo już o 11.30 mamy wolne - rzekła nastolatka z Polski
-Co????? - zdziwiła się Amerykanka - ja codziennie, codziennie - powtórzyła - mam od ósmej do trzeciej (po południu).
-A macie kartkówki? - zapytała Polka.
-A co to jest? - spytała Amerykanka.
Polka wyjaśniła w kilku słowach.
-Nie mamy - odparła Amerykanka.
-A do odpowiedzi pani wyczytuje? - zagadał Pan X.
-Do odpowiedzi? No pani czasem pyta coś kogoś - odparła Amerykanka.
-Ale czy na ocenę? - uściślił Pan X.
-Na ocenę to nie - padła odpowiedz.
-Ale macie fajnie - tym razem z zazdrością w głosie mówiła Polka.

-Myślisz, że spodoba ci się w polskiej szkole? - zapytałam Amerykankę.
-Ja nie mogę się już doczekać - odpowiedziała z entuzjazmem.
-A boisz się czegoś?
-Tak, że będzie mnie bardzo boleć głowa od hałasu - odparła całkiem poważnie.

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe, temat i opinie nastolatek. Przypomniałem sobie swój czas z podstawówki, rzeczywiście na korytarzach w czasie przerw był niesamowity hałas, który nam uczniom kompletnie nie przeszkadzał. Znacznie gorzej mieli zapewne nauczyciele. W sali, na lekcji natomiast zawsze było cicho. Słyszałem, że teraz jest odwrotnie - w klasie głośno a na przerwie cicho bo wszyscy "siedzą w smartfonach". Czy to prawda? Nie wiem. Może ktoś podpowie? Pozdrawiam, Leszek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W USA smartphone musi zostać w szafce. To, co również uderzyło mnie w amerykańskiej podstawówce to fakt, że na korytarzach wiszą prace dzieci, nikt ich nie zrywa. Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić za moich czasów. O i jeszcze to, że na przykład jest poziom w piwnicy, bez okien i tam normalnie odbywają się zajęcia.

      Usuń
  2. Kiedyś w Polsce na przerwie biegło się do sklepu. I nikt nie robił z tego powodu afery. Można było wyjść ze szkoły. Teraz nikt by na to nie pozwolił.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.