Ameryka i ja: Dom Ernesta Hemingway'a na Key West. Można zwiedzać

17 lipca, 2017

Dom Ernesta Hemingway'a na Key West. Można zwiedzać


W moich licealnych czasach opowiadanie „Stary człowiek i morze” oraz powieść „Komu bije dzwon” Ernesta Hemingway’a należały do lektur obowiązkowych lub tak zwanych uzupełniających. W każdym razie, musiałam przeczytać obie pozycje, bo przerabialiśmy je na polskim. Pamiętam również, że jako dziecko oglądałam film „Stary człowiek i morze” w telewizji. 
Kiedy po raz pierwszy wybieraliśmy się na Key West wiedziałam, że na pewno chcę zobaczyć dom Ernesta Hemingway’a. Willa w stylu kolonialnym, z basenem ze słoną wodą, otoczona przepięknym ogrodem z egotyczną roślinnością i palmami, na terenie której zamieszkuje kilkadziesiąt kotów (napiszę o nich więcej poniżej, bo to bardzo ciekawy temat), jest jedną z największych atrakcji Key West.

Byłam na Key West dwa razy i zawsze przed domem kłębił się tłum. Key West z Hemingway’a po prostu żyje, a dom-muzeum oraz legendarne koty przyciągają nie tylko czytelników nagrodzonego Noblem pisarza.




W piątek, 21 lipca mija 118 rocznica urodzin Ernesta Hemingway’a. Na Key West od lat organizowane są z tej okazji Dni Hemingway’a, które w tym roku rozpoczynają się we wtorek, 18 lipca i potrwają do niedzieli 23. Najsłynniejszym punktem jest przeprowadzany w dniu rocznicy urodzin konkurs na najlepszego sobowtóra pisarza. Na Key West zjeżdżają się wówczas zwycięzcy poprzednich edycji a także nowi pretendenci do tytułu.


Ernest Hemingway kochał koty i obecnie w jego domu-muzeum na Key West wyleguje się ponad 40 zwierzaków. To na łóżku, w którym dekady temu spał pisarz, to na krześle, to na ławce przed domem, albo pod drzewem w ogrodzie. Hemingway uwielbiał szczególnie koty z polidaktylią, czyli z dodatkowym pazurem. Koty zwykle mają po 5 pazurków na przednich łapach i po 4 na tylnych. Dotknięte polidaktylią osobniki charakteryzują się 6-tym pazurem z przodu. Noblista upodobał sobie koty z tą wadą i wierzył, że kot z dodatkowym pazurem przynosi szczęście. Pierwszy taki zwierzak pojawił się w domu Hemingway’a na Key West w połowie lat 30-tych XX wieku. Był to kot o imieniu Snowball (Śnieżka) i został sprezentowany synom pisarza przez kapitana statku, który zawinął do portu na Key West. Hemingway był zafascynowany tym kotem i dbał przez całe życie, by rodzili się kolejni potomkowie Snowball. Opiekunowie domu-muzeum postępują podobnie do dziś, dbając o powiększanie hodowli. Dzięki temu na świat  przychodzą kolejne kocięta z 6-cioma pazurkami, które są spokrewnione ze słynną Śnieżką. 



Dom Hemingway’a zwiedza się w grupach z przewodnikiem, który podczas wycieczki opowiada te wszystkie historie. Wycieczka trwa około pół godziny. Ogląda się dom i poszczególne pokoje oraz znajdującą się na terenie posesji niewielką chatkę, w której noblista pisał swoje powieści. Po wycieczce można pochodzić po ogrodzie, zrobić zakupy w sklepiku z pamiątkami, obfotografować co się da, po prostu nacieszyć się tą posiadłością, bo jest naprawdę urzekająca.

Na Key West Hemingway napisał osiem powieści i z książki, którą kupiłam w sklepiku znajdującym się przy domu wynika, iż zaczynał pisanie o 6 rano, tworzył do 12 a czasem, jeśli mu szło dobrze, to do 2 po południu. Liczba słów jaką przelewał na papier wahała się od 300 do 700. 






Jeśli zdarzy Ci się kiedyś pojechać na Key West, koniecznie odwiedź dom Ernesta Hemingway’a. Obok niego znajduje się niewielka kawiarnia Six Toe Cat, której znakiem graficznym jest kocia łapa z sześcioma pazurami. Menu nie jest spektakularne, ale na Key West wypada oczywiście zjeść Key Lime Pie czyli tartę limonkową udekorowaną bitą śmietaną. 


6 komentarzy:

  1. Och byłam!! Cudowne wspomnienia! I mam nadzieję, że będe w przyszłym roku! Kocham koty i Hemingwaya ;-) Moja babcia wygrała Wielką Grę z życia i twórczości tego pisarza i gdzieś pewnie mi przekazała ten sentyment. Dzięki za przypomnienie. No i te dni Hemingwaya. Gdyby nie to, że lato to najgorszy czas na zwiedzanie Florydy to bym tam właśnie w tych dniach pojechała. Super sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, pamiętam Wielką Grę, oglądałam ją jako dziecko i zawsze mi imponowali ludzie, którzy wygrywali. Było to dla mnie niepojęte jak można się tego wszystkiego nauczyć i to wiedzieć:) Dom Hemingway'a zrobił na mnie ogromne wrażenie, jest w nim coś urzekającego i jeszcze ten ogród, ta roślinność. Kiedy robiłam wpis, pomyślałam od razu, że muszę tam wrócić. Ale rzeczywiście latem jest tam strasznie pod względem temperatury i wilgotności powietrza. Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Przyznam, że o domu Hemingwaya słyszałam kilka razy, jednak o kotach (o tym, że wywodzą się od Snowball) słyszę pierwszy raz. Trzeba przyznać, że wygląda wspaniale wśród tej zieleni. I co można powiedzieć, że mogę dopisać to do listy - Chciałabym zobaczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeśli się wybierzesz - a życzę Ci tego, byś zrealizowała swoją listę - będziesz zauroczona. Nie chce się stamtąd wychodzić, chce się spacerować po ogrodzie, patrzeć na koty, na roślinność. I oczywiście zobaczenie domu i pracowni, w której powstawały książki jest niezapomnianym przeżyciem.

      Usuń
  3. Byłem tam. Czytałem tekst zastanawiając się czy wspomnisz o tych ciastkach. Wiem, że ten wpis jest o czymś innym ale miałem nadzieję. I nie zawiodłem się. Jadłaś je ? Jak dla mnie dają tam
    Najlepsze K Lime na świecie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi powiedzieć czy to było najlepsze Key Lime Pie jakie jadłam, nie jestem wielką fanką tej tarty, natomiast na pewno miejsce robi swoje i smakuje w jakiś tam sposób inaczej:) Więc za każdym razem jak tam byłam, zjadałam kawałek tego ciasta, raz nawet kupiłam w sklepie z pamiątkami jakiś proszek do zrobienia, niestety nigdy nie zrobiłam... Ale miło mi, że napisałeś, mam nadzieję, że będziesz zaglądał na mój blog, zachęcam Cię więc do założenia profilu, będzie Ci wygodniej dodawać komentarze. Pozdrowienia!

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.