Ameryka i ja: Co mówi Amerykanin, co mówi Polak? Dzień Niepodległości w USA

04 lipca, 2017

Co mówi Amerykanin, co mówi Polak? Dzień Niepodległości w USA


-Podoba ci się w Ameryce?
Stałyśmy na placu zabaw, patrząc jak nasze dzieci spalają nadmiar energii zjeżdżając w kółko, góra, dół, góra, dół. Pytanie o to, czy lubię mieszkać w USA było standardowe, odpowiadałam na nie już milion razy.
-Tak, podoba mi się. Lubię ten kraj - powiedziałam zgodnie z prawdą kobiecie, która była jedną z tych osób spotykanych przypadkiem w parku, z którymi prowadzi się kurtuazyjne rozmowy o dzieciach, i o Polsce rzecz jasna, ponieważ jakoś tak bywa, iż wpadam na Amerykanów, którzy chwalą się jakimś bliższym czy dalszym przodkiem z Polski, albo mają lub mieli sąsiada z Polski lub nawet byli w Polsce (najczęściej w Warszawie i Krakowie).

Amerykanie nie spodziewają się innej odpowiedzi. Są bowiem głęboko przekonani, że nie ma lepszego kraju do życia na świecie niż Stany Zjednoczone, nawet jeśli nigdy nie byli zagranicą, nawet jeśli opieka zdrowotna kosztuje w tym kraju fortunę, nawet jeśli nie bierze się tu urlopów z powodu strachu o utratę pozycji w firmie i nawet jeśli nie ma tu płatnych urlopów macierzyńskich, a dzieci w wieku szkolnym nie są automatycznie ubezpieczane przez państwo.
-Mam skurcze, chyba rodzę - powiedziała niegdyś moja znajoma swojemu szefowi w momencie, gdy się zaczęło. Znajoma, tak jak każda Amerykanka przychodziła do pracy z wielkim brzuchem do samego końca.
-A skończyłaś swoje zadanie? - upewnił się szef, zanim mogła pojechać na porodówkę. I nie był to żart.

Dziś 4 lipca i Dzień Niepodległości. Ameryka jak długa i szeroka świętuje, grilluje i się relaksuje. Można podśmiewać się z tego, iż Amerykanie szczycą się swoją wolnością, a są podsłuchiwani jak mało kto na świecie. Można wywracać oczami, gdy mówią z dumą, że w Ameryce wszyscy są równi, a ciągle dochodzi tu do dramatów na tle rasowym. Można patrzeć z ironią i pobłażaniem na przyklejony do twarzy uśmiech, za którym nie kryje się absolutnie nic i można dziwić się skąd u nich taka miłość do bekonu oraz zamiłowanie do jedzenia smażonych ziemniaków na śniadanie.

Ale nie sposób odmówić im jednego. Prawdziwej miłości oraz szacunku do własnego kraju i tego, że chcą tę miłość i ten szacunek manifestować. Dekorowanie domów flagami, kładzenie dłoni na sercu, gdy tylko pojawi się hymn, czy kupowanie tych wszystkich ciast, koszulek, czapeczek czy talerzy lub kubków z motywem flagi amerykańskiej jest właśnie tą formą manifestacji. To jest szczere, nie wymuszone, nikt nie każe im przecież wydawać pieniędzy na kolejne zestawy papierowych talerzy z motywem flagi, które są droższe niż te bez nadruku, oraz na nowe bluzki, na których oprócz tej samej flagi co zawsze jest nowa data, z bieżącym rokiem. Nikt nie oczekuje od nich, że będą ubierać niemowlęta i małe dzieci w ubranka z motywem flagi, które są na raz, czy zakładać im tenisówki z patriotycznym motywem, w których też potem na co dzień się nie chodzi.
-Tęsknisz za swoim krajem? - o to pytają często Amerykanie, gdy się poznajemy i mówię, że pochodzę z Polski.
-Nie wracaj tutaj, nie ma po co! - kręcą zazwyczaj głową Polacy, gdy mówię, że kiedyś do Polski wrócę.



Dzień Niepodległości w USA w wersji filmowej zobaczcie tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.