Ameryka i ja: Yogurt dream

20 marca, 2013

Yogurt dream


-Zamierzam codziennie jeść jogurt.
Pan X roześmiał mi się w twarz.
-Tak samo jak codziennie chodzisz po schodach.
Owszem, mówiłam, że przestaję korzystać z windy i nawet wyszłam dwa razy z mieszkania, żeby przelecieć się po schodach z góry na dół i z dołu do góry. Ale... na dwóch razach się skończyło. Krótko po tym, jak złożyłam tę deklarację przyjechali do nas znajomi z Polski i Pan X nie omieszkał lekko zakpić z mojego sportowego zacięcia.
-Możemy chodzić razem - zapaliła się do pomysłu znajoma, która uznała, że gdybyśmy przez dwa tygodnie wchodziły na piechotę na siódme piętro, byłyby z tego jakieś korzyści.
Niestety nie poszłyśmy ani razu.


-Z jogurtem będzie inaczej - zapewniałam.
-Tak, tak. Oczywiście! - opowiedział Pan X w taki sposób, w jaki odpowiada się pięciolatkowi, który twierdzi, że widział w lesie dinozaura.

Pomysł z jogurtem zrodził się dość spontanicznie. Otóż przechodziliśmy obok baru kawowego, w którym serwowano również jogurtowe desery. Zdjęcie jogurtu z dużą ilością owoców, konfitury owocowej oraz chrupek i orzechów przemówiło natychmiast do mojej wyobraźni. Po chwili siedzieliśmy w środku i podczas gdy Pan X zdążył upić zaledwie trzy łyki kawy, ja wpatrywałam się w pusty już pojemnik po jogurtowym deserze.
-Mogę oszaleć razem z Ameryką - powiedziałam.
-Mogę ci kupić jeszcze jeden - odparł Pan X. 

Jakiś czas temu przeczytałam w prasie artykuł, z którego wynika, że Ameryka dostała kota na punkcie jogurtu. Nie chodziło oczywiście o pierwszy lepszy jogurt. Chodziło o jogurt konkretnej marki (Chobani). Przy okazji przedstawiono również historię, która idealnie wpisuje się w klimat  american dream. W skrócie - urodzony w Turcji młodzieniec przyjechał do USA, by studiować nauki polityczne. Chciał się wyrwać ze wsi i z farmy, na której produkowano ... jogurt i ser. Ale ostatecznie nie udało mu się uciec od przeznaczenia. Dziś imigrant z Turcji jest miliarderem, a jego zaledwie kilkuletnia marka reprezentuje najlepiej sprzedający się jogurt w USA.

Deser, który mi tak smakował nie był marki Chobani, ale w lodówce tego kawowego baru stały także pojemniczki z najsłynniejszym amerykańskim jogurtem. Muszę przyznać, że Chobani jest  rzeczywiście smaczny, bo w odróżnieniu od innych owocowych jogurtów dostępnych na rynku, nie jest słodzony. To naturalny, gęsty grecki jogurt, z tym, że na spodzie opakowania jest jeszcze  warstwa czegoś w rodzaju owocowej konfitury - mix idealny.

W kawowym barze już prawie chciałam powiedzieć, że biorę drugi deser ale... pierwszy raz w życiu podziałała na mnie informacja umieszczona obok zdjęcia, dotycząca ilości kalorii. "Zdrowy" jogurt z dodatkiem orzechów, malin, jagód, chrupek i konfitury miał 420 kalorii!
-O boy! Aż tyle?
-Chcesz?
-Nie.

Poszłam jednak do sklepu i kupiłam tygodniowy zapas najpopularniejszego w Ameryce jogurtu, z założeniem, że sama sobie będę dogadzać w domu. Czyli dorzucę trochę owoców, orzechów i dodatkowo łyżkę przemyconych z Polski konfitur z malin. Przez trzy dni kroiłam banany, wrzucałam jagody, albo maliny, sypałam chrupkami. I wiecie co? Czwartego mi się znudziło. Nie jestem w stanie jeść tego samego codziennie:)



12 komentarzy:

  1. Hehe, chęci duże ale od nich do działania na dłuższą metę daleko. :) Coś wiem o tym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! To bardzo pocieszające, że inni też tak mają;)

      Usuń
  2. Dwa dni zajęło mi przeczytanie całego bloga :) jest rewelacyjny!
    Uwielbiam Twoje teksty i zdjęcia.
    Pozdrawiam z zaśnieżonego Szczecinka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! I pozdrawiam z dziś lekko pochmurnego Waszyngtonu:)

      Usuń
  3. To sie zdziwilam, bo myslalam ze najpopularniejszym, przynajmniej w regionie waszyngtonskim, jogurtem jest grecki FAGE Total. Pamietam, ze kilka lat temu firma miala jakies problemy prawne by go wlasnie sprzedawac w Stanach i nagle, tego smacznego jogurtu nie bylo. I ludzie szaleli. Sklepy mialy dosc tlumaczenia czemu nie ma tego jogurtu na polkach i w wielu z nich wstawiono plakaty w polki gdzie ten jogurt zwykle stal, z informacja czemu go nie ma i kiedy moze znowu sie pojawic na polce. :)
    Smieszne to bylo. Ale od tamtej pory, firma jak juz powrocila na rynek amerykanski, tak poworocila z duzo wiksza oferta smakow jogurtu.
    Chobani probowalam, ale u nas w domu kroluje grecki Fage Total i tutejszy Stonyfield o smaku francuskiej wanilii.
    Jogurt Fage Total jadam codzienie na sniadanie. :) Nie nudzi sie. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, może tak być jak piszesz, że w okolicach Waszyngtonu jest najbardziej popularna inna marka. Artykuł, który czytałam nie uwzględniał podziału jak się ma sytuacja w poszczególnych częściach kraju. Fage Total jest świetnym jogurtem i używam go do dań nie na słodko, do sosów, jako dodatek do zup, zapiekanek. Ale nigdy nie kupowałam owocowych jogurtów tej marki. Stonyfield - dotąd nie próbowałam.

      Usuń
  4. Och ja też uwielbiam jogurty z owocami! I chyba nawet wychodzi, że jem je codziennie. Albo przynajmniej prawie codziennie :) Ostatnio też przerzuciłam się z kanapek na sniadanie na platki na mleku, taki miks kukurydzianych, owsianych i co tam jeszcze mi się trafi, do tego oczywiście owoce. Świetne śniadanie, daje dużo energii, a płatki owsiane pomagają na cerę :) ale kalorii nie mam zamiaru liczyć, choć przydałoby sie przed latem zrzucić parę kilo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, też chciałam jeść takie zdrowe śniadania, ale nie ma jednak jak dobra kanapeczka z dużą ilością gadżetów (wędlina, ser, warzywa);) Ale nie porzucam zupełnie jogurtu!:)

      Usuń
  5. Lee, Chobani jest smaczny ale za slodki...jak wszystko (prawie) w USA. Taki Yoplait to skandal i zbbrodnia przeciwko (szczegolnie) dzieciom ze wzglendu na zawartosc fructose..Generalnie jak sie uda znalezc organic, no sugar added, plain...to jest good for you.
    Takie moraly pisze a w lodowce mam 10 Chobani z Costco. I jak tutaj jesc zdrowo w tej Ameryce.
    Kapitalny dalas opis, jak zwykle. Czekam na ksiazke o twoich wrazeniach z USA . Bylaby popularna w PL.
    Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co złego we fruktozie?

      Co do Chobani, to czasem jadam, ale te ich "owoce" smakują trochę plastikowo. To już lepszy jest chyba Dannon Fruit on the bottom.

      A najsmaczniejsze chyba teraz jogurty w mojej okolicy USA to Müller Corner i Greek Corner. Szkoda, że niewiele smaków.

      Usuń
    2. Dla mnie w Chobani jest za mało tej miazgi owocowej, więc dodaję sobie polskiej konfitury. A wskazanych przez Ciebie marek nie znam, nie próbowałam.

      Usuń
    3. Renata, Chobani nie jest słodki przecież. Ta zawartość cukru na opakowaniu to odnosi się raczej do tej miazgi owocowej, czy dżemiku. Jak zwał tak zwał;)

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.