12 grudnia, 2012

Nowy Jork przed świętami



-U lala, ta truskaweczka jaka dobra!!!
Pan X wyciągał z woreczka kolejne czekoladki z różnymi nadzieniami, które kupiliśmy gdzieś po drodze, idąc wzdłuż Piątej Alei. Jedną wręczał mi, dwie brał dla siebie (dietę dawno trafił szlag).
-A ta straciatella! Holly Molly! - mówił.

Od czasu, gdy zaprzyjaźniony Pan Orzeł zrobił nam krótki wykład na temat amerykańskich odpowiedników na wyrażenia typu "kurka wodna" albo "motyla noga", czyli grzecznych określeń  zastępujących siarczysty język w momentach wzburzenia, Pan X upodobał sobie Holly Molly. Niestety Holly Molly nie działa za dobrze w chwilach, gdy człowiekowi naprawdę skacze ciśnienie. Wtedy, polskie wyrazy, z twardymi spółgłoskami, same cisną się na język.

Mijaliśmy sklepy, objadaliśmy się kolejnymi czekoladkami, zatrzymując się co chwilę przy obłędnych wystawach świątecznych. Manhattan w grudniu naprawdę robi wielkie wrażenie. Trudno o tej porze roku nie zmarnować trochę czasu i nie powłóczyć się bez celu po ulicach Nowego Jorku. Nogi same niosą. Z resztą zobaczcie sami.





















  

3 komentarze:

  1. A w Krakowie oświetlony Rynek i trzy ulice...
    Rus

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki za piekny spacer po Manhattanie, cudne wystawy. Moze powinnam odwiedzic NYC w grudniu!? jednak przeraza zimno.
    Przy twoich zdjeciach czuje sie jakbym spacerowala 5th Ave. Dzieki.

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne te wystawy! widziałam w internecie filmik, ze te figury ruszają się także! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.