25 października, 2012

Październik w Waszyngtonie


Zaniedbałam ostatnio pisanie. Wiem. Ale czas mi biegnie tak szybko, sporo zajęć i spraw, po prostu brakuje chwili. Postaram się jednak pisać więcej i bardziej systematycznie.

W windzie, z dawno niewidzianym sąsiadem wymieniamy kurtuazyjne "how are you" a on jest "very excited", bo zagłosował już korespondencyjnie.
-Jestem demokratą - podkreśla. Nie może jednak nie ulec pokusie, by nie pochwalić się, że jego żona jest ciotką żony kandydata na wiceprezydenta republikanów (o sobie jednak nie mówi, że jest wujkiem). 

U fryzjera, w czasie podcinania włosów rozmawiamy sobie z panią o tym i owym i w końcu pytam czy oglądała ostatnią debatę prezydencką. Pani a może należałoby napisać dziewczyna ( ma niewiele ponad dwadzieścia lat) odpowiada szczerze:
-Nie mam w domu kablówki.
-Nie interesuje cię to wcale?
-Wolę oglądać filmy, mam Netflix.
-Ale będziesz głosować?
-Tak - odpowiada krótko.

Po chwili jednak wyjaśnia:
-Nie mogę rozmawiać w pracy na temat polityki, orientacji seksualnej i jeszcze kilku innych rzeczy.
-Jakich?
-Rasizmu na przykład.
-Masz to zapisane w kontrakcie?
-Tak, ale jeśli klient chce mówić, to może mówić. Ja tylko słucham. Bez wyrażania opinii.
-A klienci mówią?
-No pewnie. Przychodzi tu wiele osób ze świata polityki i to z obu stron.

W sumie nic dziwnego. To Waszyngton. Wciąż bardzo tu ciepło, świecie słońce i w koło tyle koloru, że aż żal siedzieć w czterech ścianach. Poniżej kilka zdjęć z ostatniego spaceru w okolicach Białego Domu i Monumentu Waszyngtona.







1 komentarz:

  1. Cudne zdjecia...jak zwykle. Pamietam jak przyjechalam do USA, bardzo upolityczniona z PL i denerwowala mnie "glupota amerykanow" ze nie rozmawiaja o polityce. Zabralao mi to pare lat aby zrozumiec gleboka madrosc w tym.
    Amcapol

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.