06 września, 2012

Wrzesień w Waszyngtonie


Czasami żałuję, że w Waszyngtonie nie ma drapaczy chmur. Że takie tu jest prawo i takie zasady, iż nic nie może górować nad Monumentem Waszyngtona. Że to obelisk dedykowany pierwszemu prezydentowi USA ma błyszczeć z daleka na tle niskiej zabudowy, szerokich trawników stanowiących o charakterze National Mall oraz ogólnie ujmując, na tle zielonego krajobrazu.

Czasem jednak myślę odwrotnie, że to dobrze. Że przecież sięgające nieba wieżowce są w wielu innych amerykańskich miastach, i że nie każda metropolia powinna być budowana czy rozbudowywana na tę samą modłę. Że przez to, iż Waszyngton jest inny, jest też wyjątkowy. Może trochę bardziej europejski, na pewno bardziej elegancki.

Lato powoli kończy się, choć tu, w stolicy ciągle po trzydzieści stopni i więcej. Ale słońce już nie to. I choć ciągle bardzo zielono, ciągle duszno i ludzie wciąż śmigają w krótkich spodniach i klapkach, to jednak za rogiem powoli czai się jesień. Szybciej robi się ciemno, słońce też później już wstaje a liście powoli zaczynają opadać. Turystów też jakby mniej. I o dziwno, nawet w słynnej cukierni nie było tym razem kolejki.

***

Dziś kilka zdjęć zrobionych ostatnio w Waszyngtonie. Żadne znane budowle, pomniki czy rzeźby. Po prostu kilka kamienic i trochę zieleni.











3 komentarze:

  1. Masz rację. Bardzo europejsko :) Zdjęcia jak zwykle przepiękne. Pozdrawiam z jesiennej dziś Polski!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieszkalam w Woodbridge/Aleksandrii pare m-cy. Wiele rzeczy lubilam w Washington DC ale nie trawilam faktu ze nie bylo wolnego dostepu do wielkiej wody, lasow...Nie bylo przestrzeni. Wszedzie " No trespassing".
    Kalifornia jest jak land-of-freedom. Niekonczace sie plaze i obszary lesno-gorskie...
    amcapol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalifornia to inna bajka. Byłam trzy razy w Kalifornii i za każdym razem powtarzam, że mogłabym tam mieszkać:) Ale DC też ma swój urok.

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.