Ameryka i ja: Przystanek Alaska. Część pierwsza

14 sierpnia, 2012

Przystanek Alaska. Część pierwsza


Może wstyd a może nie, ale wydawało mi się, że Eskimosi chodzą głównie w futrach i pomieszkują w igloo. Tu, w Anchorage, największym mieście Alaski, Eskimosi ubierają się jak wszyscy. Noszą dżinsy, bluzy i adidasy. W barach, gdzie lubią sobie posiedzieć, naciągają turystów na drinki. Niestety wielu z nich ma problem z alkoholem. Rozpada się ich świat, ginie tradycja a oni po prostu nie radzą sobie z nowym życiem.

Anchorage, które jest największym skupiskiem ludzi żyjących na Alasce nie jest pięknym miastem, aczkolwiek malowniczo położonym. Mało efektowne budynki-klocki, trochę hoteli i sklepów na tle zatoki i gór. Po centrum miasta można poruszać się pieszo, nie jest zbyt rozległe. Ale Anchorage to tak naprawdę punkt zaczepienia. Stąd wyjeżdża się dalej i czerpie z natury. Góry, lodowce, jeziora, lasy, dzika zwierzyna i ryby - to alaskańskie atrakcje. Luksusowych butików tu nie ma, za to sklepów z futrami za grube tysiące dolarów widziałam co najmniej kilka (bikini z futerka można dostać taniej).




Miejscowy żartuje, że na Alasce mieszkają najgorzej ubrani ludzie w Ameryce. O życiu tutaj mówi tak:
-Jeśli pójdziesz nad rzekę, złowisz rybkę i przyjdzie niedźwiedź, nie kłóć się z nim. Oddaj mu ją.
-A może przyjść???
-No może.
-Czy tu się zabija niedźwiedzie?
-No tak. Ja na nie poluję.
-I jesz potem niedźwiedzia?
-No jem.
-A co z niego robisz?!
-Gulasz na przykład robię.
-A jak smakuje mięso niedźwiedzia?
-Podobnie jak mięso z rysia.
-Czy ryś jest jak drób, wieprzowina albo wołowina?
-No nie - mówi ubawiony miejscowy.

Ten człowiek ma strzelbę na niedźwiedzie, małą ciężarówkę do jazdy na co dzień  i łódkę, bez której nie mógłby pływać na łososie i halibuty. Do szczęścia potrzebny mu jest jeszcze samolot, którym mógłby polecieć tam, gdzie drogą dojechać się nie da. Niebo nad Anchorage co rusz przecinają małe awionetki, które lądują na wodzie. Jedna do góry, druga na dół. Raz start, raz lądowanie. I tak w kółko. Ciągle nad głową coś lata.



-Tu samolot ma nawet ksiądz - mówi miejscowy - inaczej nie mógłby dotrzeć do wiernych.
-Drogi jest taki samolot?
-Za 50 tysięcy (dolarów) kupisz już niezły.
-Czy ty nie chciałbyś mieszkać gdzie indziej? Tam, gdzie ciepło jest kilka miesięcy w roku a nie kilkanaście dni?
-Nie. Ja kocham Alaskę.
-Ale nie lubisz czasem poleżeć na plaży, pogrzać się na słońcu?
-Lubię, dlatego zimą zawsze lecę na Hawaje albo do Meksyku.







9 komentarzy:

  1. Wspaniałe wrażenia, kapitalne opisy, cudowne zdjęcia. Zazdroszczę również drogi - bardzo lubię podróże autem. Tym bardziej dziękuję za foto - ulica i samochody.
    Pozdrowionka. L

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne zdjecia, szczegolnie to z wielorybem ( czy inna duza ryba)
    Ja mam obsesyjna niechec do zimna i poki co nikt mnie nie namowil na cruise na Alaske. Jednak moze kiedys zmienie zdanie.macie wspaniale wakacje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże, jak ja Ci zazdroszczę. Alaska jest na liście moich miejsc absolutnie do odwiedzenia! Gdzieś między Norwegią a Islandią:) Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne opisy i piękne fotki jak zawsze. Czekam na koleje relacje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ech... Alaska to naprawdę było coś. Dziękuję Wam za komentarze i miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wlasnie niedawno wrocilem z dlugiej jesiennej podrozy (2013) Florida-Alaska-Florida by car, no ijak widze mamy wiele wspolnych rozjazdow i spostrzezen...Odskocze od tematu - nigdy przedtem nie mialem szczescia do Denali lottery tak wiec zdazylem w ostanim dniu przed sezonowym zamknieciem parku by rogladnac sie dokola...lubie kolory jesienny , tu taz mialem (poraz drugi) przyjemosc bawic sie kolorami tundry..przewaga czerwieni, byliny, bushes a takze strzelajace ku blekitnemu niebu "spruces".. Wszystko byloby OK gbyby nie "cienki gwozdzik" w oponie...Przecitnie co 20-25 Miles musialem pompowac kolo na szczesie w nieszczesciu mialem elektryczna pompe. Byloby nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt ze miedzy Denali i Wasilla nie bylo zadnego serwisu i tu dodam ze niwygoda podrowania po Alasce jest ogolnie rzecz brak serwisow jakie mamy do wyboru i koloru na "main continent"....Jeszcze gorzej w Yukon Territory, to juz udreka i dno dla przejezdzajacych , nie tylko brak serwisow ale brak jakikolwiek sklepow, stacje benzynowe otwarte w limitowanych godzinach,,,Ceny w brudnych moteikach zastraszajace a gasolna w przeliczeniu "na nasze" okolo $7/per gallon...Nie moglem zrozumiec i ciagle jeszcze mam z tym problem dlaczego takie unikalne miejsce w pieknym naturalym srodowisku pozostaje tak zaniedbane,,,Wyglada na to ze to niestety problem z cyklu "who cares"...Nawet w Peru czy Boliwii nie spotkalem tak brudnych, nie zadaszonych stacji benzynowych z pompa kankujaca bardzo leniwie a do tego na deszczu.., A moze jestem rozpieszczony komfortem w Stanach ?....Alaska jest cywilizowanym amerykanskim Statem o nieco nizszym ale zauwazalnym standartem ...Dobrze i wygodnie jest miec swoj samochod i czuc sie swobodnie ale przekroczajac w drodzy powrotnej granice amerykanska nigdy przedtem nie czylem sie tak szczesliwy "Home sweet home" ....Dobrze ze pokonalem tysiace mil bez wiekszych problemow, tuz zaraz juz na Florydzie wrocilem do "normy" kapiac sie beztrosko w Gulf of Mexico...i tu w mig zrozumialem jak to dobrze mieszkac w na slonecznej Florydzie.....Po tygodniach wedrowki nawet moj dom wygladal inaczej, calkiem jakby odnowiony ...W koncu musze oficjalnie "podziekowac" KIA Sedona za wytrwalosc...to moja druga z kolei z srednim przebiegiem 150K miles bez specjalnych technicznych niespodzianek...So long....
    Lubie zmieniac strefy w podrozach - te zmiany dodaja wiele przyjemnych doznan....

    OdpowiedzUsuń
  7. chcę tam!
    postanowienie jak skończę szkołę to pragnę pojechać do USA do pracy, chcę po prostu tam mieszkać :))))))) Polska to nie dla mnie, kocham moja ojczyznę. A co do Bloga to jest ZAJEBISTY :))))))))))))))) zdjęcia <3
    thx :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Cos pieknego naprawde morze kedys sie wybiore tak samo gdzies tam ale na stale jak jusz.ja mieszkam w angli I jusz bym chcal pojechac gdzies indzej cos nowego.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam jeszcze jedno pytanie do ludzi kturzy to zobaczom I mieszkajom w ameryce ja I zona jestesmy mlodym malzenstfem I mamy jednego synka ma 5lat jezeli by chcelismy pojechac do ameryci som jakes fudacje co pomagajom ludziom tam czy jakos no sam nie wiem prosze o jakes skazuwki.dzekuje

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.