18 lipca, 2012

Wielki Kanion


-To pisać tego bloga czy nie?
-Nie wiem, zaraz ci się pewnie znudzi.
-A może mi się nie znudzi?
-No może...

Pan X i ja byliśmy nad Wielkim Kanionem a ja zadawałam mu w kółko pytanie czy mam zacząć pisać bloga czy nie. Pan X był sceptyczny, uważał, że rzucę blogowanie po kilkunastu dniach. Że mi się znudzi, że zabraknie mi samodyscypliny, że to jeden z kolejnych pomysłów, i że za dwa dni wymyślę coś innego, by o tym czymś wkrótce zapomnieć.

Jednak blog dotyczący życia w Ameryce chodził mi po głowie od dawna. Wiadomo, że blogów są miliony, ale nie znałam nikogo, kto mógłby mi choćby powiedzieć jak zacząć albo chociaż doradzić w jaki sposób obsłużyć szablon. Nic nie wiedziałam. Ale wtedy, w lutym 2011, nad Wielkim Kanionem zdecydowałam, że jednak w to wchodzę. Że chcę się "moimi" Stanami dzielić. Szablon okazał się do ogarnięcia a pisanie też jakoś szło. Musiał jednak minąć ponad rok, bym w końcu zrobiła wpis o jednym z najpiękniejszych zakątków Ameryki, o miejscu gdzie klamka zapadła.

Pan X i ja wybraliśmy się nad kanion dość spontanicznie. Byliśmy wówczas w Las Vegas i wieczorem podjęliśmy decyzję, że następnego dnia jedziemy. Ktoś bardziej roztropny lepiej by to zaplanował. Cóż, ktoś bardziej roztropny to raczej nie my.

Dlatego na miejscu okazało się, że nie mamy ani odpowiednich butów (trampki) ani spodni (ledwo zakrywały kolana) ani kurtek (za lekkie). Trampki ślizgały się na śniegu, który zalegał jeszcze miejscami, a chłodne powietrze za bardzo wpijało się w gołe łydki. Nie szkodzi, że wcześniej zaklinałam się, że JUŻ NIGDY nie założę chusty z charakterystycznym wzorem. Że nie chcę kolejnych zdjęć, na których mam szyję owiniętą w ten wzorek. Nad kanionem musiałam moją chustę przeprosić. I stawać do fotek opatulona właśnie w nią.

To było dość zaskakujące, że po parku narodowym, na terenie którego znajduje się Wielki Kanion jeździ się autobusem. Własny samochód zostawia się na parkingu. Wzdłuż kanionu ( byliśmy w części południowej South Rim) biegnie asfaltowa droga i jest kilka przystanków. Autobus zatrzymuje się na każdym po kolei a pasażerowi decydują, czy wysiadają czy nie. Wysiadaliśmy na każdym, bo z każdego miejsca jest przecież inny widok na Wielki Kanion.

Autobus prawie pusty, środek tygodnia, niewielu turystów. Cisza była wręcz przejmująca. Nie trzeba było dopychać się do barierek, by sobie po prostu popatrzeć w siną dal albo zrobić zdjęcie "ja na tle kanionu". Można było robić "ja tak, ja siak i owak". Okazji i czasu było w bród. Obok nie rosła kolejka ludzi, którzy też chcieli być na focie.

Późnym popołudniem wyszło słońce i zrobiło się cieplej. Mam setki zdjęć na twardym dysku. Kanion tak, kanion siak. Tu trochę śniegu, tu kaktus, tu drzewo, tu flaga. Ja tam, ja siam... Wielu Amerykanów jeździ nad Wielki Kanion dwa razy. Z rodzicami w dzieciństwie a potem w życiu dorosłym. Chciałabym, by i mi ten drugi raz też się jeszcze zdarzył.










10 komentarzy:

  1. Ej, a zdjęcie chusta, kanion i Ty? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lee, dziękuję, że zaczęłaś pisać i proszę nie przestawaj. Pozdrawiam.
    P.S. Poprzedni komentarz był taki sam ale wkradło się dużo literówek (było zbyt wcześnie rano), dlatego usunąłem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że piszesz, zamieszczasz zdjęcia!! Po prostu super! Ale jedno małe zdjęcie w chuście nam się nalezy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Popieram prośbę Krysi !

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę to przemyśleć, trudna decyzja;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak tam jest pięknie, to jest top 3 na mojej liście miejsc, które koniecznie muszę kiedyś "własnoocznie" zobaczyć:) Szkoda, że do USA tak daleko:/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciesze sie ze kontynuujesz bloga. Jest wspanialy. Zdjecia cudne i przypomnialy mi sie moje dwie wizyty tam. Faktycznie super przedstawiasz te miejsca. Napewno duzo lepiej niz grupa turystow Japonskich ktorzy ustawili sie miedzy smietnikiem i autobusem a ich "fotograf" plecami do kanionu. Nie zaliczylam zejscia w dol czy rafting...Tyle cudnych miejsc a tak malo czasu.
    Amcapol

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzy lata temu bylam w tymze Parku Narodowym i wcale nie jezdzilam do miejsc widokowych autobusem tylko prywatnym samochodem :) Moze teraz juz sie to zmienilo. I tu sie zgodze,ze warto stanac przy kazdym z takich miejsc widokowych ,bo z kazdego miejsca jest inny widok na Wielki Kanion. Bylam akurat w okresie wakacyjnym i pomimo tlumu udalo mi sie robic zdjecia "ja tu,jatam,ja siam" i nikt na szczescie w kadr mi sie nie "wkradl" :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.