Ameryka i ja: Wersalka. Nie! Nie! Nie!

14 czerwca, 2012

Wersalka. Nie! Nie! Nie!

Wersalka Rossa, cena 962 złote polskie


-W przyszłym roku mój urlop będzie wyglądał tak : Spędzę go we własnym domu i będę spał. We własnym łóżku! - wykrzyczał Pan Orzeł (Amerykanin) a jego polska żona zrobiła tylko minę pt. "pogadaj sobie" i nawet tego nie skomentowała.



Ostatnie trzy tygodnie Pan Orzeł błąkał się po Europie, najwięcej czasu spędzając jednak w Polsce. Słowo "błąkał się" jest jak najbardziej właściwe. Pan Orzeł, który z natury jest domatorem, dzielnie dotrzymywał kroku swojej polskiej małżonce, która z kolei lubi zwiedzać świat, poza tym jest osobą towarzyską i uwielbia odwiedzać swoich polskich krewnych i znajomych nocując to tu, to tam. Rzecz w tym, że małżonka Pana Orła może zasnąć w każdej pozycji, w każdym miejscu i na każdym łóżku. Pan Orzeł niestety nie. Pan Orzeł najbardziej lubi własne łóżko.

-Czy w każdym polskim domu musi być ta cholerna WERSALKA?!? - zapytał mnie Pan Orzeł używając słowa WERSALKA po polsku, bym dokładnie wiedziała o jaki rodzaj posłania mu chodzi.
- Przychodzi wieczór a Polska jak długa i szeroka robi "klik, klik, klik" - kontynuował Pan Orzeł udając jednocześnie, że rozkłada tapczan - To jakaś epidemia! Czy wy Polacy, lubicie się katować i niewygodnie spać? - dopytywał ten, który preferuje wielkie, wygodne łóżka z maksymalnie miękkim materacem.
- No młodsze pokolenia już nie kupują tak chętnie wersalek, ale u starszych kanapotapczan to podstawa - wyjaśniłam Panu Orłowi, dodając, że w czasach komuny to był podstawowy sprzęt do spania. Poza tym - dodałam - jak mieszkania są małe, to kto ma miejsce na wielkie łóżko, którego się nie składa? Hę?

Pan Orzeł, mierzący sobie ponad 180 cm wzrostu zrobił mi w tym momencie wykład, dokonując podziału wersalek na gorsze i jeszcze gorsze (lepszych w ogóle nie było). Angielskie przekleństwo na "f" pojawiło się w tym wywodzie nie wiem ile razy. Pan Orzeł podzielił między innymi wersalki na krótkie (nogi wystają poza tapczan) oraz jeszcze gorsze - krótkie, zakończone bocznymi oparciami.
- O My God! To już kompletna f...en katastrofa, trzeba spać na ukos i krzywo, bo przecież jedna część wersalki jest wyżej, druga niżej - emocjonował się Pan Orzeł, którego do szału doprowadzają też wszyte na stałe guziki, wpijające się tu i ówdzie.
-A ty jak jeździsz do Polski to na czym śpisz? - zapytał mnie.
-Jak to na czym? Na wersalce!;)

10 komentarzy:

  1. niech pan Orzel sie cieszy, ze sa wersalki a nie trafil na sienniki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wersalka/Tapczanka to bardzo dobry wynalazek i brakuje mi go w Stanach. Podobnie jest z pojedynczymi lozkami, ktorych materac sie podnosi by wrzucic tam posciel. Mozna znalezc, owszem, w polsko-albo-jakis-inno-europejskich sklepach, ale zaplacic trzeba za nie bajonskie ceny plus za dostawe. Wogole nie sa popularne.
    Pan Orzech czy jak mu tam, mogl przeciez spac na podlodze. :) Niech sie cieszy ze gospodarze tacy mili i go polozyli na wersalce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty wiesz, że ja pierwszy raz w życiu słyszę "tapczanka":)))))

      Usuń
    2. Tapczanka? To żeńska wersja tapczanu?

      Usuń
  3. popłakałem się ze śmiechu :)
    w kołobrzegu przechodząc obok DH Bryza widziałem model z 82 roku za ... 1500 zł ! z 2 fotelami !!! cały dom handlowy zatrzymał się chyba w 82 roku ubiegłego wieku

    Baro

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny tekst! Uśmiałem się :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kapitalnie napisane. Musze sie w 100% zgodzic z panem Orlem. Dla mnie jest wielkim cierpieniem spac jak jade do PL i wole tam byc w hotelu ( amerykanskie lozka) niz u rodziny.Wiem ze to egoizm, ze nie-patriotyczne...coz trudno funkcjonowac bez snu.
    amcapol

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżeli WERSALKA poprawiła Wam humory, to mogę się tylko cieszyć:) Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.