Ameryka i ja: Welcome to America

25 czerwca, 2012

Welcome to America


Ludzie robią różne rzeczy na lotnisku. Czytają, oglądają filmy na iPadach albo laptopach, śpią, gapią się na innych albo na to, co inni mają na wyświetlaczach komputerów. Ostatnio siedziałam z laptopem na kolanach przy bramce zwanej gejtem. To nic, że było bardzo dużo wolnych miejsc i nikt nie musiał nikomu wisieć nad głową. Ona wybrała miejsce obok mnie. Była w zaawansowanym wieku - myślę, że w przedziale 80-90 lat - i patrzyła perfidnie na to, co robię. Przysięgam (!), że nic zdrożnego.

O ile nie była w stanie zrozumieć co piszę (bo po polsku), to najwyraźniej zafascynowała ją obróbka zdjęć. Trochę peszyła się, gdy nasze oczy chwilami się krzyżowały, jednak nie potrafiła się powstrzymać. Musiała patrzeć na ekran. To było silniejsze. W związku z tym, że nie obrabiałam komputerowo gołego faceta czy czegoś w tym stylu, to pozwoliłam na to bezczelne szpiegowanie. Nawet mnie to bawiło, że trafiła mi się babcia-podglądaczka.

Pan X poszedł w tym czasie przejść się po lotnisku, bo stwierdził, że zeświruje od bezczynnego siedzenia i zacznie ćwiczyć jogę. Nie żeby kiedykolwiek w życiu ćwiczył. Po prostu nie mógł już dłużej patrzeć na faceta, który położył się na podłodze i robił brzuszki, pompki, skłony i inne wygibasy. Nie chcę pisać, że Amerykanie są crazy, bo nawet nie wiem czy ten gość był Amerykaninem ale tego typu akcje pt. "fitness w oczekiwaniu na samolot" widziałam już wcześniej i tylko w USA.
 
Wakacje za pasem i być może niektórzy z Was wybiorą się do Ameryki. Jakby co WELCOME. W każdym razie, jeśli przylecicie z Europy do Waszyngtonu na lotnisko Dulles International Airport i wysiądziecie z samolotu, traficie po krótkim spacerku do swoistego pojazdu-dziwoląga. Do tego czegoś wsiada się jak do rękawa z przegubem. W środku są długie siedzenia, takie na cały pojazd i na wiele osób a nie krótkie, dwuosobowe. Gdy już się wsiądzie, to coś zrobi puf! puf! puf!, obniży wysokość a następnie zawiezie do hali gdzie urzędują mili państwo (daj Boże). Państwo sprawdzą papierki, wypytają po co się przyjechało, na jak długo, ile ma się pieniędzy i gdzie się zamierza spać. No. Wtedy będzie może spokojnie odebrać walizeczki i zapewnić pana celnika, że w ogóle nie ma się ani jednej kiełbasy. Pamiętajcie, jesteście Polakami i mogą Was spytać KIELBASA? Lepiej nie zabierać ze sobą krakowskiej suchej, bo przy braku szczęścia można dostać kilkaset dolców kary i trafić na czarną listę. Nie opyla się.

A teraz konia z rzędem temu, kto mi wytłumaczy, po co w tych pojazdach-dziwolągach są te "kominy"?




8 komentarzy:

  1. Kiedyś takich pojazdów było na Dulles sporo, i były ich dwa rodzaje: "mobile lounges" bez "kominów" i "plane mates" z kominami.

    Mobile lounges służyły do przewozu pasażerów między terminalami, natomiast plane mates mogły się podłączyć bezpośrednio do samolotu. Żeby mogły to zrobić, musiały się unieść bardzo wysoko, i mechanizm do unoszenia mieścił sie w "kominach". Niewykluczone, że poprawiały też widzialność "plane mate" z samomolotu, ale to tylko moje zgadywanki. Konia z rzędem proszę przesłać emailem ;-).

    Niedawno transport pasażerów między terminalami przejął podziemny AeroTrain, ale mobile lounges i plane mates pozostają w użyciu. Bo AeroTrain staje dość daleko od terminalu C/D - ponieważ obecny terminal C/D to tymczasowa prowizorka, ostateczny terminal C/D ma być dalej, i pod miejscem ostatecznego zbudowano stację pociągu. Dodajmy, że obecny CD to prowizorka działająca od ponad 25 lat...

    Drugim powodem pozostawania mobile lounges i plane mates w użytku są pasażerowie lotów międzynarodowych, którzy po wyjściu z samolotu w którymś terminalu (np. C/D) muszą być odizolowani od tubylców dopóki nie przejdą przez immigration i cło. A te znajdują się w terminalu głównym (tym z ładnym dachem, budynek autorstwa Saarinena). Pasażerowie nie mogą skorzystać z AeroTrain bo izolacja, więc dalej jeżdżą tymi cudacznymi autobusami.

    Poniżej linki do moich notek o tym, ogólnej (z niepełną interpretacją kominów):
    http://miskidomleka.wordpress.com/2010/01/31/inauguracja/
    i wskazującej na istotną przewagę mobile lounges nad AeroTrain ;-)
    http://miskidomleka.wordpress.com/2010/02/01/o-przewadze-systemow-rozproszonych/

    W ogóle to zawsze okorpnie lubiłem te autobusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za obszerne wyjaśnienie! Przeczytałam teksty w dołączonych linkach i wszystko już wiem;) Żartobliwie nazywam sobie te autobusy "więźniarkami" i zastanawiam się czy są jeszcze gdziekolwiek indziej w USA. Trudno to jednak zweryfikować, ponieważ - jak wiadomo - latając wewnątrz Ameryki podlega się innej procedurze niż gdy leci się z Europy czy np. Kanady.

      Konia z rzędem prześlę mailem;)

      Usuń
  2. Ja akurat jestem w USA. Przyjechałam tu na dwa miesiące, a już za 4 dni będzie tylko miesiąc. Jestem na Florydzie, byłam w Orlando - baaaardzo ładna okolica w której chciałabym mieszkać. Mam nadzieję że zobaczę Miami bo mam tylko 45 minut drogi.

    Amerykanie są strasznie szaleni. Np. ostatnio widziałam w Islans od Adventure kobietę/nastolatkę ubraną na sportowo, adidasy i uwaga różowe usta, róż na policzkach, wytuszowane rzęsy, jednym słowem pełen makijaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baw się w takim razie dobrze w USA, udanych wakacji!

      Usuń
  3. Lotnisko spektakularne, prawie jak nowy terminal we Wrocławiu ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam te amfibie na lotnisku Dulles. Jak wybudowali kolejke elektryczna laczaca ktorys terminal z glownym, to przyznam, ze bylam zawiedziona, bo ja chcialam jechac amfibia. :) Takie sa urokliwe i mam do nich sentyment. :)
    Dziwolagi kompletne, ale fajne, orginalne i tylko tutaj sa. Wiec, jak laduje i je widze to jakos czuje sie swojsko w domu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amfibia? Nigdy tak nie myślałam, ale rzeczywiście coś jest na rzeczy. Ja mówię, że to więźniarka:)

      Usuń
  5. No i widze ze Miskidomleka tu tez zaglada :) Wiec na niego mozna zawsze liczyc jesli chodzi o wytlumaczenie wszystkiego tak jak trzeba. :) Dzieki Miskidomleka. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.