Ameryka i ja: POTUS odlatuje

30 czerwca, 2012

POTUS odlatuje



Czyli President of the United States startuje z trawnika przed Białym Domem na pokładzie Marine One. Wymarzony moment do fotografowania. Gratka zwłaszcza dla tych, którzy przyjechali do Waszyngtonu na wakacje. Aparaty w górę! Mój też. Taka okazja może nie zdarzyć się szybko.







Fejsbukowicze, przypominam Wam, że z związku ze zmianami na FB, może zdarzyć się tak, że nie widzicie moich wpisów albo zdjęć w swoich aktualnościach. Żeby mieć pewność, sprawdźcie jak jest w Waszych ustawieniach. W polu "wyszukaj osoby, miejsca i inne" wpiszcie Ameryka i ja i wejdźcie na mój fan page. Następnie kliknijcie w pole "lubię to" i w rozwinięciu zobaczcie czy przy pozycji "pokaż w aktualnościach" macie odhaczony znacznik, ptaszek czy jak to zwał. Jeśli nie, zaznaczcie. Pozdrowienia!

Lee

9 komentarzy:

  1. Wczoraj oglądał. Kampania w trakcie, dużo teraz lotów:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś pewnie oglądał straty po wichurze - widziałam w telewizji, że nieźle wiało koło Waszyngtonu.

    OdpowiedzUsuń
  3. A gdzie względy bezpieczeństwa w tej Ameryce? Wystarczyłoby, że zamiast aparatu któryś z przechodniów miałby bazookę... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale tam na dachu stoją panowie z giwerami i lunetami i patrzą;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Two Bored Men - ma racje, zanim panowie z lunetami by zareagowali Marine One bylby na ziemi. Tak czy owak, gratuluje "perfect timing photo"
    amcapol

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale tam stoi pełno ludzi w różnych miejscach, na dachach z długą bronią. Myślę, że skanowanie tłumu trwa nieustannie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy to na pewno był POTUS? Gdzieś czytałem, że kiedy leci prezydent, zawsze są trzy identyczne helikoptery, które w dodatku zaraz po starcie wykonują serię manewrów przetasowania w powietrzu, by ewentualny zamachowiec nie mógł się połapać w którym jest prezydent.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, sama pisałam o tym na blogu. Tym razem też pojawiły się kolejne dwa helikoptery,które nadleciały od strony Monumentu i wzięły go w asystę. Nastąpiło to jednak po chwili, nie od razu nad Białym Domem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.