Ameryka i ja: Go to Biedronka

04 czerwca, 2012

Go to Biedronka

Nie mogę powiedzieć żeby Greenpoint był moją ulubioną częścią Nowego Jorku. Bywam tam tylko po to, by zajrzeć do sklepów z polską żywnością. Nie da się bowiem żyć w Stanach bez polskiego majonezu, polskich ogórków konserwowych czy kiszonych, twarogu, wędlin, słodyczy i jeszcze kilku innych rzeczy (Pan X dorzuciłby natychmiast kabanosy, kiełbasę i wodę Żywiec o smaku cytrynowym). W polskim sklepie pod Waszyngtonem zdzierstwo jest straszne. Człowiek nie ma jednak wyboru, więc płaci i cierpi. Na Greenpoincie jest zdecydowanie taniej, więc korzystam z okazji, jeśli tylko mogę.


Polskie sklepy - jak to w biznesie bywa - radzą sobie raz lepiej, raz gorzej. Jedne prosperują, drugie plajtują. Jakiś czas temu zwinęła się z Greenpointu "żabka", która działała przy Manhattan Avenue. Po sklepie został szyld z charakterystyczną ropuchą (może bardziej pasowałoby napisać ropuszką). W każdym razie "Biedronka", która znajduje się na tej samej ulicy, kilkanaście, no może kilkadziesiąt kroków dalej, trzyma rękę na pulsie;)



13 komentarzy:

  1. No proszę, Biedronka !! :)Jak swojsko! Ciekawe czy te same produkty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No są te wszystkie Winiary, Knorry, Wedle i inne znane marki. Biedronka ma zdaje się w sklepach w Polsce produkty z własnej, taniej marki ale tutaj tego raczej nie sprzedają.

      Usuń
  2. Wszyscy jesteśmy drużyną narodową;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A probowaliscie robic zakupy w polskich sklepach w Baltimore? Wiem, ze sporo osob przyjezdza tu z Waszyngtonu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jednak to z Waszyngtonu prawie godzina drogi...

      Usuń
  4. Zapewniam was ze da sie zyc bez polskiego jedzenia. Jest to kwestia przyzwyczajenia, wspomnien z mlodosci itp.
    Jednak teraz jak odwiedzam PL to szukam swego jedzenia i gloduje. Brzmi moze absurdalnie ale smak sie zmienia po 26 ciu latach w USA. Nabywa sie nowy (acquired taste) , Nie umiem zyc bez tropikalnych owocow, salatek , uwielbiam oryginalne wietnamskie czy pare potraw z meksykanskiego, Srodziemńomorskie, sushi i in.
    Polski kotlet schbowy jest juz niestrawialny.
    Na Hawajach maja papke zwana poi. Jest to niejadalne dla wiekszosci przybyszow. Jednak jak juz sie dostosuja i nabeda smak dla tego paskudztwa ( jeszcze nie nabylam tego smaku) to jedza to codziennie.
    Amcapol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że w Stanach są szerokie możliwości jeśli chodzi o kuchnie świata. Ale ja ciągle lubię zrobić sobie klasyczną sałatkę jarzynową, do tego jednak MUSI być polski majonez. Poza tym właśnie w Stanach mam czasem ochotę na schabowego z buraczkami;)

      Usuń
    2. A próbowała Pani sama zrobić majonez? Jest jeszcze lepszy niż kupny :) Ola

      Usuń
    3. Chyba ten genetycznie zmodyfikowany kicz i pestycydy Wam te smaki poprzestawial..."acquired taste"? Dzieki Bogu Europa od tego swinstwa ucieka.

      Usuń
    4. Słusznie. Słoma w butach i hawajski smak.

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.