24 maja, 2012

The Secret Life of Walter Mitty


Z daleka było widać, że coś się dzieje. Ludzie stawali na palcach i wyciągali w górę ręce z aparatami. - Ocho, pewnie znów jakaś gwiazda - rzekł Pan X i sam wyjął swój sprzęt. Jak zwykle poinstruował mnie bym pokazała mu dokładnie palcem tę sławę, bo sam jest w ogóle nie zorientowany w temacie celebrytów i znanych twarzy.
-Jeśli to będzie Whoopi Goldberg nie musisz mi mówić - przypomniał na wszelki wypadek Pan X (Whoopi jest jedną z nielicznych gwiazd, które rozpoznaje).

Szliśmy Piątą Aleją w Nowym Jorku. Tłum wyrósł po drodze na wysokości katedry św. Patryka. Jakiś pan ubrany na czarno kazał zatrzymać się. Dlaczego?
-Kręcimy film. Ale to potrwa chwilę i zaraz będziecie mogli pójść dalej.

Tak jak obiecał, tak się stało. Po chwili Piąta Aleja (przy skrzyżowaniu z 51 ulicą) nagle ożyła, gdyż wcześniej na wysokości katedry samochody nie jeździły. Musiało zapewne paść słowo "akcja", bo nagle Piątą przejechał sznur żółtych taksówek, natomiast skrzyżowanie (to przy 51 ulicy) przeciął specjalny samochód z osprzętem, na którym siedział operator z kamerą. Do pojazdu przymocowany był zaś jakiś gość, który jechał na deskorolce. To była właśnie ta scena, którą tu kręcono. Ciach prach i po zawodach. Zabawa skończona (dla gapiów).

Żółte taksówki wrzuciły bieg wsteczny i jak jeden mąż cofnęły się z powrotem do tyłu, parkując przy krawężnikach. Wtedy ruch Piątą wznowiono ponownie. Co to za film, co to za film? Pytali ludzie, którzy napstrykali zdjęć, ale nie wiedzieli co tak naprawdę mają na kartach. Na klapsie, który trzymała w dłoni pani z ekipy było napisane "The Secret Life of Walter Mitty". To był właśnie ten film. Przez chwilę można było podejść bliżej do wozu z osprzętem i zrobić trochę fotek. Potem jednak wszystkich nas pogoniono;)


Nowy Jork to jedno z najważniejszych miast na filmowej mapie Ameryki. Z resztą sami pewnie znacie mnóstwo filmów, dzięki którym kojarzycie najbardziej charakterystyczne ulice czy budynki Manhattanu. Niedawno burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg przedstawił dane, z których wynika, że twórcy filmów i programów telewizyjnych wydali w ostatniej dekadzie w mieście 60 miliardów dolarów. Branża daje obecnie zatrudnienie 130 tysiącom osób.


W filmie, o którym wspominam we wpisie nie mogło zabraknąć charakterystycznego, pomarańczowego komina, z którego unosi się gęsta para. Kominy to stały element krajobrazu nowojorskiej ulicy. Ustawiane są tam, gdzie dochodzi do uszkodzenia rur. Tu ekipa miała przez moment problem z wytworzeniem sztucznej pary. Ale jak widać na zdjęciu, ostatecznie udało się.

7 komentarzy:

  1. No, Whoopi ciężko pomylić z kimkolwiek innym :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Pan X bedzie czytal Pudelek to na pewno nie bedzie mial problemu z rozpoznawaniem "slaw". :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Poszukalam na Wikipedia. Wynika ze to bedzie nowa wersja filmu z 1947 r . Jezeli Pan X nie rozpoznaje Angelina Jolie ...T znaczy ze nalezy do eksluzywnej grupy 1% meskiej populacji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby Pan X przeszedł koło Angeliny, raczej by jej nie poznał. Gdyby wiedział wcześniej, że będzie szła, musiałby upewnić się i zapytać, czy to na pewno ona;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale może spojrzał by na nią chociaż tak po męsku? Zerkając na piękną kobietę, a nie sławną aktorkę?

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.