Ameryka i ja: The Christmas Shop

14 maja, 2012

The Christmas Shop


Choć to nie pora by pisać o Bożym Narodzeniu w USA (nie ten czas w roku i nie ta temperatura), to jednak nie mogę oprzeć się, by nie zamieścić kilku ostatnio zrobionych zdjęć. Sklepy ze świątecznymi ozdobami, które działają okrągły rok to jedna z tych rzeczy, która wciąż mnie w Ameryce zadziwia. Widziałam je już kilka razy, w różnych częściach USA. Pierwszy raz chyba w Bostonie. Potem były kolejne miejsca.


Już w lipcu w niektórych dużych marketach rozpoczynają się świąteczne promocje. Na stoiskach pojawiają się bombki, światełka, zabawki na choinkę oraz oczywiście oświetlenie posesji. Amerykanie rokrocznie wydają miliardy dolarów na świąteczne dekoracje, sprzedawcy trzymają więc rękę na pulsie rzucając na półki świąteczny towar na wiele miesięcy przed Bożym Narodzeniem. Ile zatem Amerykanie muszą zostawiać w sklepach dodatkowo w ciągu roku, skoro takie przybytki jak ten na zdjęciach mogą działać non stop? Nie wiem. Ale właścicielom musi się to chyba opłacać.

Pan X i ja zawsze wchodzimy do Christmas Shops, jeśli tylko pojawią się na naszej drodze. Nie zdarzyło nam się jednak nigdy, byśmy kupili w nich cokolwiek poza świątecznym sezonem. Swoją drogą wyobrażacie sobie pracować w takim miejscu i nadal lubić Boże Narodzenie? Ja prawdopodobnie musiałabym wyjeżdżać na święta tam, gdzie się ich nie obchodzi. Od wszystkiego czasem trzeba odpocząć... 


3 komentarze:

  1. No tak, cały czar świąt Bożego Narodzenia pochodzi stąd, że są raz w roku :) i oczekuje się na nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe czy w Polsce wypaliłby taki biznes...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.