Ameryka i ja: Sex and the City

09 marca, 2012

Sex and the City

Któregoś dnia, jakieś niecałe dwa lata temu natrafiłam przypadkowo na wiadomość, że w Nowym Jorku można odbyć wycieczkę autobusową śladami Sexu w Wielkim Mieście. Jako, że zaliczam się do fanek tego serialu, nie mogło stać się inaczej. Kupiłam ją sobie (bilet rezerwuje się w internecie).

Piszę o tym dziś, ponieważ amerykańskie portale obiegła właśnie wiadomość, że dom Carrie Bradshow, czyli głównej bohaterki, został wystawiony na sprzedaż (zdjęcie obok). Dla mnie to pretekst, żeby naskrobać tu kilka słów o tej osobliwej formie poznawania Nowego Jorku, jaką jest wycieczka śladami Sex and the City.

Kogo zaciągnęłam do autokaru? Oczywiście Pana X! Pan X nigdy nie oglądał tego serialu i mówiąc szczerze nie miał pojęcia w co się pakuje. Nie wiedział nic a nic (na szczęście). Załamał się dość szybko. W zasadzie zanim jeszcze wsiedliśmy do autobusu. Zbiórkę wyznaczono przy 5 Alei, na wysokości hotelu Plaza. Kiedy dotarliśmy na miejsce, pojazdu jeszcze nie było, ale stała już długa kolejka osób gotowych na przygodę. Osoby to jednak dość ogólne określenie. Stały bowiem same babki (od nastolatek po dojrzałe kobiety).

- O ... (tu padło brzydkie słowo)! Co ja tu robię?! - spytał Pan X przeszywając mnie groźnym spojrzeniem.
Mogłam tylko zrobić minę niewiniątka. Było już bowiem za późno na cokolwiek. Zamówione, zapłacone więc jedziemy. W autobusie Pan X nieco się jednak rozchmurzył. Okazało się bowiem, że jest jeszcze jeden facio. Zapewne trafił tu w ten sam sposób co Pan X. Mogli więc wspólnie przewracać oczami i pukać się w czoło. Pan X nie był sam.

Kiedy dziś z perspektywy czasu Pan X opowiada komuś o tej wycieczce, przedstawia to mniej więcej tak : "Jedziemy autobusem, przejeżdżamy koło kościoła a przewodniczka mówi: tu jakaś tam pani aktorka podrywała księdza. Wszyscy łup na lewo autokaru i pisk, bo przecież ona podrywała tu księdza!!!". Zwróćcie uwagę na wyrażenie "pani aktorka". Pan X nie jest nawet w stanie wymienić jej nazwiska ani choćby imienia postaci, którą grała (fanki wiedzą naturalnie, że chodzi o Kim Cattrall czyli filmową Samanthę). Dla Pana X to i tak wszystko jedno.

Trzy godziny jeździliśmy wówczas po Manhattanie i poznawaliśmy miejsca znane z serialu. A to restaurację, w której odbywało się przyjęcie przedślubne Carrie i Biga, a to sexshop, w którym bohaterki dokonywały zakupów, a to plac zabaw, na którym Miranda wywinęła orła przy okazji poznania nowej wybranki Steve'a czy wreszcie cukiernię, w której dziewczyny kupowały sobie słodkie babeczki (każdy został nawet poczęstowany tym przesłodkim ciastkiem).

Kumulacją była wizyta w barze i możliwość wypicia słynnego  koktajlu, który nazywa się Cosmopolitan, w skrócie Cosmo. Za koktajl trzeba było jednak wyłożyć dodatkowo 12 dolców. Cóż... Niemal każdy wykładał. Jednak Pan X, na znak protestu, że nie da się do końca zwariować, sobie nie kupił. Ale oczywiście upił mi trochę;)

restauracja, w której odbywało się filmowe przyjęcie przedślubne Carrie i Biga, lokal istnieje naprawdę
widziałam kiedyś Carrie (Sarah Jessica Parker) w NYC, ale to osobna opowieść

6 komentarzy:

  1. Ciekawe, czy jest wycieczka śladami filmu "Ucieczka z Nowego Jorku" :-)
    Na taką bym się wybrał! Pan X pewnie też ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym SE uciekł do baru... ale na whisky z lodem ! Po takiej wycieczce nic tylko się upić Edgar :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Racja, chłopie! Czuję, że nadajemy na podobnych falach :-)
    Na zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Do teatru byście poszli! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Teatr... Hmmm... Teatr?
    To jakaś nowa knajpa?

    OdpowiedzUsuń
  6. Super wpis! Byłem, widziałem. Hehe. Trudno było znaleźć mieszkanie, bo wszystkie w okolicy wyglądały tak samo :) Magnolię też znaleźliśmy... Tylko była zamknięta :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.