Ameryka i ja: Nie dla psa warzywa

20 lutego, 2012

Nie dla psa warzywa

Niedługo po tym, jak Pan X i ja zaczęliśmy mieszkać w Waszyngtonie, wybraliśmy się na tzw. Farmers Market. Kilka kroków od Białego Domu ustawiono pospiesznie sklecone stoiska, na których oferowano warzywa i owoce z ekologicznych upraw a także chleb, mleko, orzechy i jakieś przyprawy. Nazwa była szumna. W rzeczywistości jednak był to mały targ z zaskakująco ubogą ofertą. Dość biednie biorąc pod uwagę fakt, że trąbiono o tym w prasie i telewizji (nawet Michelle Obama tu zajrzała, żeby wesprzeć lokalnych producentów żywności).

Farmerzy, którzy przyjechali z okolicznych miejscowości częstowali kawałeczkami świeżych jabłek oraz chlebem a klientela - głównie ludzie w garniturach i garsonkach - degustowała, mlaskała, dopytywała o detale oraz samopoczucie rolników, po czym dokonywała zakupów (na małą skalę)...

Pan X i ja też postanowiliśmy coś kupić. Jako, że wybór był niewielki, padło na jabłka. Kupiliśmy dokładnie cztery, płacąc 10 dolarów...  To były najdroższe jabłka w naszym życiu, na szczęście nie stanęły nam w gardle;)
Poważnie mówiąc, jak Amerykanie mają być szczupli, skoro cztery jabłka potrafią kosztować 10 dolarów a cheeseburger w McDonald's 99 centów? Ktoś może napisać - trzeba kupować jabłka w hipermarkecie a nie rynku przy Białym Domu. Owszem. Są trochę tańsze. Ale jak smakują i wyglądają? Szkoda gadać (podobnie warzywa).

To, czego brakuje mi w Stanach, to takich zwykłych, polskich rynków z całym mnóstwem świeżych warzyw i owoców. Rynków, na których po prostu kupuje się bez ryzyka, że domowy budżet zostanie zrujnowany, z powodu położenia na wagę kilku pomidorów, ogórków, młodej kapusty i jeszcze kilku innych rzeczy.

Dobrej jakości warzywa i owoce to w USA (a na pewno w Waszyngtonie) luksus, za który trzeba sypnąć groszem. W Ameryce tani jest tylko fast food. Niestety...

5 komentarzy:

  1. Wszystko się zmienia, teraz ogórki i banany mają mieć odpowiedni kąt żeby je unia zaakceptowała :P ale to prawda, w sezonie czyli latem ogórki, pomidory etc. są bardzo tanie.

    A odnośnie ekologicznych produktów to słyszałem historię od znajomego, którego znajomy był na sezonowej pracy w Niemczech. Zbierali kapustę albo sałatę (nigdy nie wiem, które jest które) i wyglądało to tak, że co 2h był dzwonek, który informował, że teraz zbierają kapustę tą samą tyle, że "ekologiczną" czyli wrzucają do innych koszy :P

    OdpowiedzUsuń
  2. kupujecie jablka przed white house?:)haha i na tej podstawie jest wasza opinia, ze owoce/warzywa w usa drogie??
    chyba zdajesz sobie sprawe, ze to ceny turystyczne? i nie maja zadnego porwonania do rzeczywistosci?
    jablka w sklepie to ok 1$ - za funta.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie, to nie są ceny turystyczne. To są waszyngtońskie ceny. Z resztą jak napisałam wyżej, były to jabłka od farmerów a ekologiczna żywność kosztuje... Niestety;)

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadza sie, ze wszystko co ma w swojej nazwie organic jest drozsze - jednak nie zgadzam sie, ze amerykanie sa grubi, bo ich nie stac na warzywa.. sa grubi z wielu innych powodow;)

    w moich rejonach - oprocz wielu farmers market, farm - do ktorych sie jezdzi i kupuje, ludzie uprawiaja sami warzywa. i przez to nie jest to az tak bardzo drogie i raczej szeroko dostepne.

    wiem, ze to nie jest regula w innych stanach, ale jablka po $2,5 sztuka to sa jednak wyjatki;) mi tez by w gardle stanely;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz, gdyby hamburgery kosztowały tyle, ile waszyngtońskie jabłka przy Białym Domu to pewnie Amerykanie kupowaliby ich mniej;) Na otyłość ma jak piszesz wiele czynników, ale zła dieta jest tym podstawowym.

    Uprawianie ogródka to czysta przyjemność no ale nie każdy ma gdzie i jak;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.