Ameryka i ja: Ach ten pilot!

02 lutego, 2012

Ach ten pilot!


- Cóż za Francja elegancja... - rzekł drwiąco Pan X, kiedy instalowaliśmy się w brzydkim motelu zwanym hotelem, gdzie ściany miały brudno turkusowy kolor a główną ozdobę stanowił wielki obraz z na wpół rozebraną panią (zdjęcie powyżej). Luksus stanowił telewizor plazmowy z pilotem (niezwykle ważny element w tej opowieści).


Pan X od razu się zirytował, ponieważ w pokoju nie było porządnego światła. Tylko jedna, mała lampka na szafce nocnej. Cholerna nora - złorzeczył. Ja od razu zainteresowałam się telewizorem a raczej pilotem, który był przyczepiony do ściany. Kiepsko jednak mi szło włączanie. Nie było po prostu jak. Na pilocie brakowało bowiem przycisków do wyboru kanałów, nie było też niczego, czym można by regulować poziom głosu.

-Toż to pilot do światła! - oznajmiłam odkrywczo rozwiązując zagadkę. Pilot został natychmiast przejęty przez Pana X, który już celował w wiatrak pod sufitem a raczej w wiatrako-lampę. W pokoju szybko zrobiło się jasno, przy okazji hulał też wicher. Pan X od razu miał lepszy humor. Było porządne światło.

Kilka godzin później, gdy była już głęboka noc a my prawie spaliśmy, nagle włączyło się światło, uruchomił się też wiatrak. Trochę się wystraszyłam. Może to jakiś duch? - zastanawiałam się głośno.
- Idź do XYZ-a, jemu włącz światło! - rozkazał "duchowi" Pan X wymieniając w tym miejscu nazwisko gościa, który ostatnio wyprowadza go z równowagi. Numer ze światłem i wiatrakiem powtórzył się jeszcze ze dwa razy. Skończyło się zaraz po tym, gdy Pan X używając przełącznika w ścianie zablokował możliwość sterowania pilotem.

Następnej nocy Pan X rzekł : Muszę coś sprawdzić! Po czym wziął pilot i wyszedł na zewnątrz (do każdego pokoju wchodziło się z dworu). Po chwili wrócił uhahany i oznajmił : Właśnie włączyłem kilku osobom światło. I wiatraki też:) Sekundy później u nas zgasło światło. Zaczął też hulać wiatrak. Przez kilka chwil dokazywaliśmy sobie tak z sąsiadem. On gasił sobie światło, my mu je włączaliśmy. My sobie wyłączaliśmy, on nam je włączał. I tak przez moment. Skończyło się gdy Pan X ponownie zablokował możliwość sterowania pilotem. Wcześniej ( a jakże) zrobił sobie jeszcze rundkę po dworze i wypróbował po raz kolejny sztuczki w innych pokojach ...

Ducha nie było. Po prostu każdy pilot był w stanie uruchomić każdą wiatrako-lampę na terenie hotelu-motelu.
- I tak idź włącz światło XYZ-owi -poprosił na koniec "ducha" Pan X (tym razem jednak prosił ładnie).

3 komentarze:

  1. Z chęcią zabrałbym tego pilota Panu X...

    ... i sam zacząłbym się nim bawić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, myślałem, że to Doda :-)
    Wrzuć jeszcze zdjęcie tego magicznego lampo-wentylatora!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam:) ale to taki classic, znasz wiatraki z filmów kręcące się pod sufitem. Do tego po środku płaska lampa, od której odchodzą łopaty.

      Usuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.