19 stycznia, 2012

Polowanie na szczury. W Nowym Jorku


Szczur nie jest stworzeniem, które miałoby się ochotę pogłaskać. Jeśli widuje się je rzadko, można nawet krzyknąć z przerażenia albo co najmniej wykrzywić usta w podkowę. W Nowym Jorku a zwłaszcza w nowojorskim metrze do szczurów można a raczej trzeba przywyknąć. Stojąc na peronie, widać jak biegają między torami. Podobno czasem jakiś wleci do pociągu... Nic fajnego, raczej bleeeeeeeee.

Osobiście nie znoszę nowojorskiego metra. Latem pod ziemią jest niemiłosiernie duszno (wagony są na szczęście klimatyzowane), poza tym jest brudno i bywa, że cuchnie. Ławki dla czekających na pociąg mają takie dziwne przegródki. Jeśli ma się ponadprzeciętną pupkę, można się nie zmieścić;) Poza tym, ściany wyłożone są kafelkami, które przywodzą mi na myśl komunę.

O szczurach napisałam nie bez powodu. Pracownicy nowojorskiego metra, którzy mają dosyć tego obrzydlistwa i uważają, że w mieście za mało się robi by pozbyć się plagi gryzoni, ogłosili konkurs. Dość specyficzny. Jest to konkurs na zdjęcie najbardziej odrażającego szczura. Do wygrania odpowiednik polskiej sieciówki czyli karta na darmowe przejazdy metrem w NYC.

Jeżeli macie ochotę pooglądać sobie zdjęcia szczurów zrobione przez uczestników konkursu zajrzyjcie tutaj. Możecie nawet wziąć udział w zabawie i ocenić prezentowanych "bohaterów". Jest pięć kategorii od przystojniaka po paskudę:)

                                                                                   ***

Zamiast obskurnego metra w Nowym Jorku, mam kilka zdjęć Metra w Waszyngtonie - czystego i uchodzącego w światowych rankingach za jedno z najpiękniejszych. Sklepienia łukowe plus surowy beton, czyli XX-wieczna, modernistyczna architektura. Czytałam, że  plany budowy powstały w latach 60-tych, zaraz po tym jak prezydentem został John Kennedy. Kennedy nie chciał oszczędzać, dlatego architekt, nieżyjący już Harry Weese jeździł po świecie i oglądał najwspanialsze, podziemne dworce, by potem zaprojektować stacje metra w Waszyngtonie.

3 komentarze:

  1. Ha, ha, jakbym miał porównać metro nowjorskie do waszyngtońskiego, to napisałbym prawie dokładnie to samo.

    Szkoda, że niedoinwestowane waszyngtońskie trochę się sypie, i że obniża standard.

    Bo standard to nie tylko architektura, to także styl wagonów, które w Waszyngtonie bardziej przypominają pociąg podmiejski (podwójne miękkie siedzenia ustawione przodem i tyłem do kierunku jazdu zamiast twardych siedzeń pod ścianami), czy zawsze miały wykładzinę tekstylną na podłodze - z tego ostatniego chyba mają niestety zamiar zrezygnować na rzecz jakiejś gumowej.
    Do pewnej elegancji metra wszyngtońskiego przyczynia się też wystrój wagonów, przynajmniej tych starszych, z obiciami w ciepłym pomarańczowym kolorze, modele z czerwonymi i niebieskimi (patriotycznymi?) wyglądają moim zdaniem gorzej.

    A jedną z przyczyn różnic w zaszczurzeniu jest to, że w metrze waszyngtońskim, zarówno w wagonach jak i na peronach, obowiązuje zakaz jedzenia i picia. Może nie do końca przestrzegany, zwłaszcza przez turystów (nie przestrzegają też najświętszej zasady zabieganego Waszyngtonu - na schodach ruchomych stoimy po prawej, przechodzimy po lewej), ale działa.
    A właśnie, będą zdjęcia co lepszych schodów ruchomych? Rosslyn? Północne Dupont Circle? Wki mówi, że na stacji Wheaton są jeszcze dłuższe niż na Rosslyn - ale na Wheaton nie byłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się spostrzeżenie o wagonach. O wiele fajniej się jedzie niż na tych, twardych, fioletowych ławkach w NYC.

      Co do zdjęć - żeby były fotki co lepszych schodów ruchomych, to trzeba by się wybrać na objazd. Może przy okazji;)

      Usuń
  2. Lee zaciekawiły mnie te informacje o schodach ! Czekam na fotki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.