01 stycznia, 2012

Happy New Year!

       
  
W Nowym Roku życzę Wam tylu wyjazdów do USA, ilu Wam się zechce!:)

                                                                                              ***

W przedostatni dzień starego roku obejrzałam w kinie "dzieło" pt. Sylwester w Nowym Jorku. Film jest gniotem (miejscami dość ckliwym), który może być jednak wabikiem dla ludzi zakochanych w Nowym Jorku i którzy poświęcą 24 złote polskie, byle tylko zobaczyć Manhattan (choćby na srebrnym ekranie).

Plan obejrzenia tego filmu w Polsce, powstał jeszcze w Waszyngtonie. Przyświecała mu idea - popatrzeć na NYC z tak zwanej dalszej perspektywy. Ale... Nie o tym chcę napisać. Bardziej o pewnym zdarzeniu, które miało miejsce w kinie.

Otóż obok mnie zasiadły trzy nastolatki. Trudno mi powiedzieć ile miały lat, bo wiadomo, że dziś młodzież wygląda nad wyraz dojrzale;) W każdym razie, tuż po tym jak rozpoczął się film, dało się usłyszeć głuchy, ale charakterystyczny dźwięk. "Otworzyły szampana" - pomyślałam natychmiast. Oczywiście odwróciłam z zaciekawieniem głowę. Nastolatki jak gdyby nigdy nic, przytuliły się do siebie. Ta w środku ściskała w ręku butelkę wina musującego a jedna z przybocznych cyknęła fotkę. Flesz walnął po oczach. Zrobiły jeszcze dwa zdjęcia. Pochichrały się zadowolone, po czym przystąpiły do opróżnienia butelki. Z gwinta rzecz jasna. Na szczęście nie włączył się im gadulec. Nie paplały - jak to dzieci po winie;) Siedziały cicho i wchłaniały Sylwestra w Nowym Jorku. Niestety, musiały na moment opuścić salę. Nie wiem jednak czy zrobiło się im niedobrze, czy po prostu "szampan" podziałał moczopędnie. W każdym razie zrealizowały swój plan. Napiły się (prawie) w Nowym Jorku;)




12 komentarzy:

  1. o przepraszam 15zł :P (uczniowie i studenci)
    już dawno myślałem nad tym filmem ale jakoś wypadło z głowy,
    oglądałem dziś trailer i okazało się, że gra tam strasznie dużo znanych aktorów i do tego Bon Jovi!

    Również życzę wielu wyjazdów do miejsc, które kochasz i jeszcze więcej odsłon bloga ; )
    (pamiętam, że jak pierwszy raz wszedłem to było chyba coś ponad 700 wyświetleń teraz
    prawie 12 tyś !)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo dobre życzenia:)

    dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. A swoją drogą warto pójść na ten film ? Może napisz jakie są odczucia. Czy faktycznie Time Square wygląda tak jak na filmie ? Ile razy byłaś w tym mieście - pytam bo nie wiem czy mogę się sugerować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Film nie porywa - jest to po prostu mało ambitne kino bez polotu. Owszem, jest trochę Nowego Jorku. Na początku szybki montaż - jak w teledysku z charakterystycznymi budowlami czy miejscami.

    Ale jeśli spodziewasz się, że akcja rozgrywa się cały czas na Time Square a kamera non stop pokazuje Ci jak na tacy okolicę, to nic z tych rzeczy ( sam plac w rzeczywistości wygląda jak na filmie - nikt tu nie kłamie).

    W filmie jest mnóstwo wątków, dużo par i każda oczywiście coś musi załatwić w ostatnim dniu roku...


    Odpowiadając na Twoje pytanie -byłam w NYC wiele razy, kilkadziesiąt. Miło było popatrzeć w kinie na miasto. Nic poza tym.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale czy to film z cyklu "trzeba zobaczyc" ?

    OdpowiedzUsuń
  6. A czy akcja filmu rozgrywa sie tylko na Time Square czy można tez zobaczyć inne ciekawe miejsca w NYC. Interesuje mnie ten słynny most i jest duży park.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lee dziękuje ze tak szybko odpisujesz.profesjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. staram się;)

    Tak jak napisałam wyżej -jest trochę Nowego Jorku. Brooklyn Bridge - chyba przez chwilkę, Central Parku sobie nie przypominam.

    Ale jest też sporo scen we wnętrzach, nie tylko nowojorskie plenery.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo podoba mi się ten blog. A co będzie w następnym odcinku ?

    OdpowiedzUsuń
  10. dzięki.

    Jeszcze nie wiem:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście blog bardzo ciekawy!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.