Ameryka i ja: Crazy House

18 grudnia, 2011

Crazy House


W Aleksandrii, jakiś kwadrans jazdy samochodem od Waszyngtonu (bez korków),  znajduje się słynny w całej okolicy dom. Właściciel od lat dekoruje ten dom oraz całą posesję, setkami tysięcy (!) kolorowych światełek.  Oświetlenie jest zsynchronizowane z muzyką, tak więc lampki "tańczą" w jej rytm. Chwilami włączone są wszystkie światełka, chwilami tylko część. Czasem miga intensywnie, czasem mniej.

Willa tego Amerykanina była wielokrotnie pokazywana w telewizji, on sam zaś udzielił dziesiątek a może i setek wywiadów, ponieważ świątecznym dekorowaniem domu (przed Bożym Narodzeniem), zajmuje się od 14 lat. Ta willa jest niczym ''miejsce kultu". Co roku, w grudniu, po zapadnięciu zmroku, przed ogrodzeniem posiadłości stoją non stop ludzie chcący zobaczyć na własne oczy to widowisko. Bywają momenty, że trudno tamtędy przejechać (oczywiście każdy zwalnia).

W związku z tym, że czasem jest naprawdę przeraźliwie zimno, "Pan Crazy Hobby" (właściciel o swojej pasji mówi, że to "crazy hobby") umożliwia słuchanie piosenek, w rytm których działają światła we własnym samochodzie. Wystarczy nastawić radio na odpowiednią częstotliwość (informacja jest na płocie) i można w dość komfortowym, (ciepłym) otoczeniu oddawać się podziwianiu spektaklu.

3 komentarze:

  1. Kiedy on to wszystko zakłada? Muszę przyznać, że robi wrażenie! Wygląda to wszystko właśnie tak bardzo... amerykańsko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. On to zakłada ileś tygodni, chyba nawet wolontariusze z okolicy pomagają:) Tak, wygląda baaaardzo amerykańsko!

    OdpowiedzUsuń
  3. masakra;) i później ludzie się dziwią, że w Stanach kryzys jak to wszystko trzeba założyć i później prądu tyle żre co większa wieś:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.