Ameryka i ja: Chwilowo w Polsce. Keep smiling!

22 grudnia, 2011

Chwilowo w Polsce. Keep smiling!

wyraz "buźki" bałwana nie jest przypadkowy;)
Jak czegoś nie ma w Stanach, to znaczy, że tego nigdzie nie ma - mawiał swojego czasu pewien znajomy (ze skłonnością do przesady, ale to taki szczegół). Oczywiście w Stanach jest taniej i w związku z tym, zakupy są przyjemniejsze (można więcej kupić;). Jednak nieprawdą jest, że "w Polsce nic nie ma", bo w Polsce jest wszystko. Można sprzeczać się czy jest taka marka czy siaka, czy jest większy wybór czy mniejszy, ALE jeśli czegoś potrzebujesz, to dostaniesz to (inna kwestia "za ile").


Gdy przylatuję do Polski, dostrzegam inną, zasadniczą różnicę. Ta różnica to wyraz twarzy ludzi mijanych na ulicy czy w sklepach. Otóż jest on dość posępny. Ludzie mało się uśmiechają i dość często patrzą jakoś tak spode łba (nie dostrzegałam tego przed wyjazdem do USA, to był normalny stan, taki styl bycia). W Stanach, jeśli ja na kogoś spojrzę i nasz wzrok skrzyżuje się, najczęściej ten ktoś mi odpowie uśmiechem, bywa, że powie "hi" i zaprezentuje american smile w pełnej krasie. W Polsce natychmiast ucieka się wzrokiem, jakby się chciało powiedzieć "w ogóle się na ciebie nie gapię".

W Ameryce, jeśli idę ulicą albo jestem np. w centrum handlowym, barze czy w jakimkolwiek innym miejscu i jakiejś dziewczynie, kobiecie czy facetowi podobają się moje buty, to mi to powiedzą. Ot tak. Bezinteresownie. Wielokrotnie zdarzało się, że od obcych ludzi słyszałam "twoja torebka jest cudna" albo "ten szalik jest super" lub "uwielbiam twoje klapki". To są niby takie nic nie znaczące gesty, takie niby puste słowa, które jednak w ogólnym rozrachunku sprawiają, że żyje się sympatyczniej i milej a człowiek sam staje się bardziej sympatyczny i miły. Bo skoro sam tych gestów doświadcza, to przekazuje je dalej.

Ja w każdym razie jestem na tak. Wolę bardziej pozytywnie niż posępnie. Wolę keep smiling. Jak to mawiają : człowiek wesoły jest postrzegany jako ktoś dobry, człowiek smutny to ten zły.

So keep smiling! :)

3 komentarze:

  1. Oj niestety, mam podobne odczucie przylatując do Polski z UK :) Rodacy, więcej uśmiechu i pogody ducha w Nowym Roku...

    OdpowiedzUsuń
  2. podobne odczucia miałem jak byłem w Stanach. Tam jest zupełnie inna mentalność. Ludzie są uśmiechnięci, weseli, życzliwi, chętni do pomocy. A u nas na ulicy to w większości niezadowolone gęby widać i słychać narzekanie. Polacy to w 90kilku% naród marudzących gburów. Może Amerykanie są głupi ale otwartością i pozytywnym podejściem im do pięt nie dorastamy. Szkoda... Wesołych Świąt!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak! Rodacy więcej uśmiechu! Podoba mi się to:)

    Rolu - bardzo dosadnie to napisałeś:)
    Tobie też Wesołych Świąt z naciskiem na wesołych;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.