Ameryka i ja: Miami Beach prawie zimą

29 listopada, 2011

Miami Beach prawie zimą


Latem, kiedy zamieszczałam na blogu kilka zdjęć z Miami Beach, termometry pokazywały jakieś 40 stopni Celsjusza. To była pogoda dla zaawansowanych. Żar po prostu lał się z nieba a kąpiel w oceanie była niczym kąpiel w ciepłej zupie. Dziś mam trochę fotografii z tej części Florydy robionych na przełomie jesieni i zimy.


Teraz w Miami Beach jest około 25 stopni, czasem i więcej. Słońce opala a nie pali (choć i tak trzeba uważać). Woda jest dość chłodna, jednak amatorów nie brakuje. Na ulicach pojawiają się już świąteczne dekoracje ale na tle palm wyglądają trochę dziwacznie. Dość trudno z resztą myśleć w Miami o świętach, kiedy po ulicach chodzą rozebrani ludzie a z głośników płyną dyskotekowe hity. Bombki, światełka, choinki i kokardki w zestawieniu z krzesłami w kształcie lodów wyglądają po prostu zabawnie.

W Starbucksie przy plaży ludzie w krótkich spodniach i zwiewnych koszulkach zamawiają kawę o smaku piernika lub cokolwiek innego i idą poleżeć na piasku. Będąc w środku można przez chwilę pomyśleć o Bożym Narodzeniu. Menu na czerwonym, ozdobnym tle a przy ladzie paczuszki ze świąteczną kawą do zrobienia w domu - słowem jak przed Bożym Narodzeniem w większości kawiarni. Jednak po wyjściu na zewnątrz, gdzie do plaży jest kilka kroków a obok ładni panowie i piękne panie grają w siatkówkę, człowiek wraca do rzeczywistości. Święta, to ostatnia rzecz o jakiej myśli się będąc o tej porze roku w Miami Beach.


4 komentarze:

  1. chciałbym taką prawie zimę w Szczecinie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. hihi a ja na Śląsku, zwłaszcza teraz jak mam katar :-)
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  3. Ewa - zdrowia! ale Śląsk da chyba radę z katarem?:)

    Rolowy - zima jakieś zalety ma, można przynajmniej pojeździć na nartach! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.