21 listopada, 2011

Komunikat musi być

To osobliwe ostrzeżenie sfotografowałam w hotelu. Ktoś mógłby pomyśleć, że Amerykanie to idioci, bo trzeba im tłumaczyć, że nie wolno wieszać ubrań na spryskiwaczach przeciwpożarowych. Nic bardziej mylnego. Amerykanie mają głowy na karku.

Nie było napisane? Powiesiłem wieszak z kurtką? Zalało pokój? Nie moja wina. Nie wiedziałem. Doznałem szoku, wstrząsu, mam traumę. To wina hotelu. Hotel musi więc ponieść karę za moje cierpienie, utratę zdrowia i lęki, które mi pozostały. Dlatego pójdziemy do sądu a ja będę domagał się pieniędzy (najlepiej dużo) w ramach odszkodowania ponieważ nie było napisane, że NIE WOLNO NIC WIESZAĆ. Skąd mam wiedzieć, że to spryskiwacz? Skąd mam wiedzieć cokolwiek skoro nie jest napisane? Wyglądało jak wieszak!

No. Tak to mniej więcej się tu odbywa. Być może przesadzam, ale czasem absurd goni absurd. Jakiś czas temu, jedna z sieci (nie zapamiętałam nazwy) sprzedająca napoje w plastikowych kubkach umieściła na nich napis, by dołączonej słomki nie wkładać do nosa. Sieć została pozwana do sądu. Bo ktoś włożył ( a ostrzeżenia nie było). O procesie wytoczonym McDonald's z powodu zbyt gorącej kawy nie będę się rozpisywać. To raczej znana historia, która skończyła się odszkodowaniem wynoszącym setki tysięcy dolarów dla pani, która poparzyła się wspomnianym napojem.

4 komentarze:

  1. Przypomniała mi się historia o pewnej Amerykance która kupiła sobie Campera (taki domek na kółkach)
    po czym na autostradzie włączyła Cruise Control i poszła sobie zrobić kawę....Producent musiał wybulić póżniej odszkodowanie ponieważ nie zamieścił informacji o tym że tempomat to nie autopilot. :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś trafiłam na Twój blog pierwszy raz, zaciekawił mnie bardzo i czytam, czytam i mam jakiś niedosyt.... pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  3. Matt - nie znam tej historii ale jest ona w bardzo, bardzo amerykańskim stylu:)))

    Ewa - cieszę się, że tu trafiłaś. Cóż mogę powiedzieć? Witaj!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam serdecznie:-) Jak mi odpowiada styl pisania to chce więcej, dlatego napisałam o niedosycie. I oczywiście ogromnie mnie interesuje autor.... a narazie, nie wiele wiem , może coś jeszcze doczytam? Ponieważ za wodę wybieram się od 20 lat i myślę,że nie spełnię już tego marzenia , to chociaż poczytać mogę :-) Podoba mi się, że jednak można w taki sposób sobie żyć ciekawie.
    Ewa

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.