Ameryka i ja: Lunch na szczycie drapacza chmur

21 października, 2011

Lunch na szczycie drapacza chmur

na samym dole zdjęcia widać miniaturowe figurki, które można kupować pojedynczo

Słynną, czarno-białą fotografię przedstawiającą 11 robotników siedzących na metalowej belce umocowanej ponad 200 metrów nad ziemią z Manhattanem w tle, rozpoznaje chyba każdy. Nawet jeśli nie zna tytułu ("Lunch atop a Skyscraper") i nie kojarzy, że to budynek przy Rockefeller Center (GE Building), to z pewnością wie, że kultowe zdjęcie zrobiono w Nowym Jorku (w 1932 roku).

Ostatnio przy Times Square natknęłam się na przyczepę, na której znajdowało się 11 postaci naturalnych rozmiarów zainspirowanych legendarną fotografią. Nigdy wcześniej nie słyszałam ani o rzeźbach, ani artyście, który je wykonuje. Poszukałam trochę w internecie. Okazało się, że nie jest to nowa sprawa. Być może ktoś z Was już wcześniej spotkał się z twórczością Sergia Furnari, który od kilku lat rzeźbi słynnych robotników ze zdjęcia (w wielu rozmiarach) by potem oczywiście sprzedawać to, co tworzy. Cena zależy od wielkości i ilości kupowanych postaci. Przy Times Square można było nabyć np. dwie miniaturowe figurki za sto dolarów.  Rzeźby naturalnych rozmiarów idą już w tysiące.

Tak jak w przysłowiu "po nitce do kłębka" poszukiwania w sieci doprowadziły mnie do jeszcze jednej ciekawostki. Otóż w tym roku powstała współczesna wersja "Lunch atop a Skyscraper". Zdjęcie zrobiono w Londynie. Tym razem ponad 200 metrów nad ziemią usiadło 11 inżynierów, którzy w przeciwieństwie do pierwowzorów, mieli na głowach kaski a nie kaszkiety i byli przypięci do belki uprzężami. Jest kilka różnic. Między innymi taka, że na zdjęciu z 1932 roku jeden z mężczyzn trzyma w dłoni butelkę whisky, zaś na współczesnej fotografii jest to puszka (czegoś tam).  


1 komentarz:

  1. Witam,
    słynne zdjęcie interesuje również mnie. Czy może Pani podać adres strony, z której pobiorę zdjecie, ale w dobrej jakości, by zrobić je w bardzo duzym rozmiarze?
    Pozdrawiam, Lucyna Ratusznik lucratus@op.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.