Ameryka i ja: Co panna młoda robi z tortem. Weselnym.

24 października, 2011

Co panna młoda robi z tortem. Weselnym.


To było tak. Tłum kłębił się na schodach, tłum zatarasował też chodnik. Rzecz działa się przy Katedrze św. Patryka przy 5 Alei na Manhattanie. Jako, iż człowiek nie jest taki, żeby się nie zainteresował o co chodzi, to też przystanął i zadarł głowę do góry oraz wyciągnął komórkę z aparatem. A nóż widelec to ktoś sławny. Zawsze warto sprawdzić czy sława na żywo wygląda tak samo dobrze jak w TV.

Przed kościół zajechało coś, co trudno nazwać precyzyjnie. Był to pojazd przypominający trochę karocę (taką z bajki). Z owej karocy wysiadła królewna czyli panna młoda. Zapowiadał się ślub w hollywoodzkim stylu, choć raczej dziewczyna nie była celebrytką ( ale przez chwilę stała się gwiazdą 5 Alei). Przed katedrą zrobił się ścisk jak diabli. Każdy chciał cyknąć fotę pannie młodej, jak gdyby to była sama Angelina albo nie wiem kto.


Przy okazji tego ślubu przypomniała mi się moja ostatnia wizyta u fryzjera. Dziewczyna, która obcinała mi włosy, miała za trzy dni wyjść za mąż i oczywiście była ''bardzo podekscytowana". Opowiedziała o sukience, butach, przyjęciu ( miało trwać trzy godziny, długość i cena są ze sobą ściśle powiązane), o tym, że fryzurę ułożą koleżanki z pracy, by w końcu skupić się na torcie. To miał być tort składający się z trzech pięter, z parą młodą na szczycie.

-Oczywiście najmniejszej, górnej części nie zjemy na przyjęciu - zaznaczyła dziewczyna.
-Dlaczego? - spytałam, myśląc, że może najmniejszą część oddaje się na cele dobroczynne.
-Ostatnie piętro wkłada się do zamrażalnika i zjada w pierwszą rocznicę ślubu! - powiedziała zdziwiona, że nie wiem. To taka tradycja, na szczęście - dodała.

Dopytałam czy na pewno dobrze usłyszałam, że ciasto ze ślubu chowane jest do lodówki i że po roku ląduje na stole, jakby nigdy nic. Dokładnie tak jest - odparła dziewczyna.
-A nie boisz się zatrucia? - spytałam nieśmiało.
-Coś ty, przecież to jest z zamrażalnika;)

7 komentarzy:

  1. troche kiczu nie zaszkodzi . . . . troche powiadam . . .

    OdpowiedzUsuń
  2. Ci Amerykanie są jacyś dziwni...

    OdpowiedzUsuń
  3. każdy ma swój folklor, nasze tradycyjne oczepiny też do szykownych nie należą;)

    OdpowiedzUsuń
  4. zawsze lepszy "odgrzewany" tort od innych dań sprzed roku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie dziwię się, też bym chyba nie wszedł ;)
    swoją drogą, gdyby ten tort nie był zamrożony, to mógłby po roku chyba nie wejść, a wręcz wyjść.
    na własnych nogach ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. My zrobiliśmy to "po polsku", czyli zostawiliśmy na 1 rocznicę jedną weselną "połówkę";) Także przechowywaną w zamrażalniku.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.