Ameryka i ja: Chwila na oddech. W Waszyngtonie.

28 października, 2011

Chwila na oddech. W Waszyngtonie.


Ogród rzeźb w Waszyngtonie to takie miejsce gdzie wiosną, latem oraz jesienią można przycupnąć na ławce abo na trawie i zapomnieć o bożym świecie. Zimą przychodzi się tu pojeździć na łyżwach (fontanna znajdująca się na środku ogrodu zmienia się w profesjonalną ślizgawkę). Nie jest to duży teren, nogi nie bolą od chodzenia. Ogród da się "zwiedzić w pięć minut", aczkolwiek nie sądzę, by ktokolwiek spędzał tu tak mało czasu. Tu raczej człowiek łapie lenia, zamawia kawę (albo co lubi) i rozkoszuje się nicnierobieniem (trudno przecież nazwać robotą spacerek pomiędzy rzeźbami albo wystawianie nosa do słońca).


Ostatnie dni w Waszyngtonie to była taka przysłowiowa "złota, polska jesień". Słońce, które przyjemnie grzało w kark i kolory - od zielonego, przez żółty, rudy aż po burgund - nie mające jeszcze nic wspólnego ze zgnilizną. Ogród rzeźb zapełnił się więc ludźmi, nie tylko z blokami rysunkowymi...

ps. w ogrodzie jest polski akcent, rzeźby Magdaleny Abakanowicz. Pierwsze zdjęcie poniżej. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.