22 września, 2011

Tu mieszkał indyk


Człowiek lubi pławić się w luksusie, to fakt, ale czy dla ptaka, albo nawet kota, psa czy chomika luksus w takim ludzkim wydaniu ma znaczenie i sens? No chyba nie. Przechodząc ostatnio obok hotelu "W" przypomniała mi się pewna historia. Ale od początku.

Za kilka tygodni, w listopadzie, Amerykanie znów zasiądą przy stole by celebrować Święto Dziękczynienia. Zanim to nastąpi prezydent USA (dzień przed tym świętem) daruje życie jednemu indykowi (taka tradycja). W Ogrodzie Różanym Białego Domu odbywa się co roku małe show, podczas którego pierwszy obywatel Ameryki dokonuje aktu łaski (pokazują to w TV). Obama wykonywał w tamtym roku gest, który wyglądał tak, jakby błogosławił ptaka... Mniejsza z tym.

Dlaczego jednak napisałam na początku o "W" Hotel? A no dlatego, że rok temu indyk, któremu się upiekło, któremu nie odcięto łba jak innym kilkudziesięciu milionom, zamieszkał przed wspomnianym show zwanym National Turkey Pardon w ... hotelu "W" (bardzo luksusowym, zdjęcie obok). Żeby nie było, że tylko nocleg zaproponowano na odpowiednim poziomie, to z Kalifornii skąd indyk pochodził, przetransportowano go do Waszyngtonu samolotem w pierwszej klasie (ciekawe czy zapinał pasy;). 

Trzeba tu wspomnieć, że ubiegłoroczny big boy (tak media o nim pisały) o wdzięcznym imieniu Apple został wyselekcjonowany kilka tygodni wcześniej. Przedstawiciele Białego Domu pojechali w kraj z MISJĄ, której celem było znalezienie najlepszego okazu. Żaden krzykacz, żaden pieniacz, żaden koleś z temperamentem nie miał szans. Tylko "cichutek" mógł liczyć na szczęście w postaci noclegu w "W" Hotel. Szczęściem jest też rzecz jasna dożywotnia, spokojna starość w Mount Vernon, czyli na terenie posiadłości należącej niegdyś do Georga Washingtona. 

Takie cuda tylko w USA;) 


1 komentarz:

  1. teraz to już nie zdziwi mnie jeśli to indyk będzie pierwszą ziemską istotą na Marsie ; )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.