07 września, 2011

Niebo było wtedy niebieskie


Mam nadzieję, że to jeszcze nie jesień, że to chwilowe załamanie pogody. To mój trzeci wrzesień w Waszyngtonie. Dwa razy było słonecznie i ciepło, tymczasem teraz od kilku dni leje (na szczęście nie non stop). Dziś przed południem leciały pioruny i grzmoty. Niewiele było widać przez okno. I choć wciąż jest ciepło (powyżej 20 stopni Celsjusza) to jednak, nie tego by się chciało...

Piszę o pogodzie, bo jakoś tak zwróciłam uwagę, że temat aury powraca we wspomnieniach o 11 września. Obejrzałam ostatnio kilka naprawdę ciekawych reportaży w telewizji (dużo tego a będzie jeszcze więcej) i bardzo wiele osób opowiadających o tym dniu (świadków wydarzeń, ekspertów czy krewnych ofiar) mówi o pięknym, błękitnym niebie. Że dzień i w Nowym Jorku, i w Arlington, i w Shanksville był idealny...

Na pewno wybiorę się w najbliższym czasie do Nowego Jorku by zobaczyć National Spetember 11 Memorial, pojadę też do Shansville obejrzeć tamtejszy Flight 93 National Memorial. Dziś wieczorem jakoś tak mnie naszło, by udać się pod Pentagon. Pokazywałam już na blogu jak wygląda Pentagon Memorial za dnia (zdjęcia i tekst tutaj). Tym razem trochę fotografii robionych po zachodzie słońca. Niestety, znów lało...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.