02 września, 2011

Karl w Macy's. Szturmu nie było.


Karl Lagerfeld, guru świata mody, który ostatnio powiedział, że ''trudno byłoby mu mieć brzydką córkę" pojawił się w końcu w sieci Macy's w USA. Nie osobiście (na razie). Do domów towarowych o wspomnianej nazwie zawitały ostatniego dnia sierpnia zaprojektowane przez pana Lagerfelda modele (specjalnie dla Macy"s). Na wieszakach zawisły bluzki, sukienki, kamizelki, koszulki, płaszcze i jeszcze kilka innych rzeczy w cenie od 50 do 170 dolarów (czyli tanio, bo to oferta dla mas).

Byłam w Macy's następnego dnia po premierze kolekcji i ku mojemu zdziwieniu na wieszakach wisiało sporo ubrań sygnowanych metką ''only*macy's KARL LAGERFELD". Nikt też nie kręcił się w pobliżu (cyknęłam dwie fotki komórką). To dość zaskakujące, bo każdy, kto trochę jest w temacie, albo zagląda na portale traktujące o modzie i stylu życia wie, że zazwyczaj, gdy w jakiejś sieciówce dostępna jest kolekcja od wielkiego projektanta za normalne pieniądze, to znika z wieszaków i półek w mig. Rzeczy Karla były. W Waszyngtonie. Poszperałam więc tu i ówdzie i okazało się, że w dniu premiery nie było w USA szturmu na sklepy. Nawet w Nowym Jorku "światowej stolicy mody" ludzie nie pobiegli rano do Macy's, by zdobyć upragnioną rzecz (nawiasem mówiąc, ubrania są też dostępne on line).

Być może wiele osób doszło do wniosku, że nie ma sensu wydawać 79 dolarów np. na czarny golf bez rękawów, skoro podobny gatunkowo (ale bez metki ''only*macy's KARL LAGERFELD") można kupić za co najmniej połowę tej sumy. Niemniej jednak, jest jeszcze szansa na szturm ( w Nowym Jorku). 6. września Karl Lagerfeld przybywa z wizytą na Manhattan OSOBIŚCIE i pojawi się którymś tam Macy'sie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.