Ameryka i ja: Wodospad Niagara

13 sierpnia, 2011

Wodospad Niagara

amerykańska część Niagary widziana od kanadyjskiej strony
 Pierwsza rzecz, która może zaskoczyć gdy przyjeżdża się nad wodospad to fakt, że znajduje się on w centrum miasta. Byłam nad Niagarą dotąd trzy razy i pamiętam, że za pierwszym dziwiłam się bardzo, iż do wodospadu nie idzie jakąś krętą, leśną drogą, po kamieniach, tak jak na przykład do Wodospadu Kamieńczyka w Szklarskiej Porębie.


Tu Niagara jest elementem krajobrazu dwóch miast, amerykańskiego i kanadyjskiego, które nazywają się tak samo czyli Niagara Falls ( na marginesie nie lubię amerykańskiej wymowy NAJAGRA).
Fakt, Kanadyjczycy mają o tyle lepiej, że mogę spacerować wzdłuż całego wodospadu widząc go na wprost. Nie jest jednak prawdą, że nie warto jechać nad Niagarę, jeśli ma się w planach zobaczenie wodospadu tylko od amerykańskiej strony. To jakaś totalna bzdura. Obejrzałam go z każdej możliwej perspektywy, czyli z amerykańskiej platformy widokowej, od strony wody czyli płynąc statkiem, patrzyłam na niego spacerując alejką po stronie kanadyjskiej (przechodzi się pieszo przez gigantyczny most, z którego też są niezłe widoki) a także przeszłam drugim, mniejszym mostem, znajdującym się na terenie USA. Ten most prowadzi nas na ścieżkę biegnącą w kierunku kanadyjskiej części ale ciągle jesteśmy po amerykańskiej stronie i nie musimy przekraczać granicy. Mogę więc coś powiedzieć o tym, czy warto czy nie. Warto. Poniżej macie trzy zdjęcia z widokiem na wodospad od amerykańskiej strony.


Z przekraczaniem granicy problem jest taki, że wracając z powrotem, przechodzimy normalną procedurę jak przy wjeździe do USA. Nie każdy ma na to ochotę, więc nie każdy idzie przez most do Kanady. Nie znam przypadku, by kogoś nie wpuszczono z powrotem do Stanów, jeśli paszport jest w porządku i wiza też. Znam jednak ludzi, którzy zrezygnowali z pieszej wyprawy do Kanady, bo nie mieli ochoty na kolejną rozmowę z urzędnikiem imigracyjnym.

kanadyjska część, oba zdjęcia robione w Kanadzie


 Z Waszyngtonu nad Niagarę jedzie się samochodem około ośmiu godzin. Z Nowego Jorku jakieś siedem. Widziałam w internecie, że są wycieczki autokarowe z obu miast. Warto tak zorganizować wyprawę, by być nad wodospadem w ciągu dnia i wieczorem. O zmroku wodospad jest bowiem podświetlany i robi naprawdę niezłe wrażenie. Wieczorem platforma widokowa (po stronie amerykańskiej) jest za darmo, co oczywiście jest miłym dodatkiem;)

amerykańska część, zdjęcie robione w USA

most, po którym przekracza się pieszo granicę amerykańsko-kanadyjską
widok na cały wodospad z mostu powyżej
widok od strony amerykańskiej
widok od strony kanadyjskiej
kanadyjska część widziana po amerykańskiej stronie

6 komentarzy:

  1. 15 lat temu jako 11letni gowniarz bylem tam. wrazenia niesamowite

    OdpowiedzUsuń
  2. W tamtym roku byłam na wakacjach w Stanach. Mam 15 lat, byłam sama, bez rodziców (poleciałam do cioci). Wrażenie niesamowite, chcę tam kiedyś mieszkać. Byłam nad Niagarą - coś pięknego! Oprócz tego cały czas byłam w Cleveland w Ohio i w stanie New York. W w USA jest tak "fajnie". Nie wspomnę o sklepach i shopping mall :) Kocham Aeropostale! Kojarzysz?
    Na Twój blog trafiłam przypadkowo, miłe zaskoczenie ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W sklepach w USA można rzeczywiście oszaleć:) choć przyznam, że czasem ogrom mnie przytłacza. Akurat w Aeropostale nie byłam, może czas???
    Witaj na blogu, zaglądaj częściej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłaś w Aeropostale!? Musisz się wybrać, he he :) Chciałabym żebyś dodała kilka zdjęć "klasycznej" amerykańskiej ulicy - jak z filmów. Wiesz, uliczki z wąskimi chodnikami po obu stronach, domki bez ogrodzeń w rzędzie :) Z góry wielkie dzięki ;) Piszę z Nowego Sącza. Długo już jesteś w Stanach?

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie opisujesz Amerykę, już wiem, że będę częstym gościem na Twoim Blogu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.