Ameryka i ja: Irena okazała się Irką ( w Waszyngtonie)

28 sierpnia, 2011

Irena okazała się Irką ( w Waszyngtonie)

powalony konar na skwerze przed Białym Domem
Od piątku były monity, że trzeba uważać, że będzie wiało, padało i telepało. W sobotę Waszyngton wyglądał jak miasto wymarłe, choć tak naprawdę nic jeszcze specjalnego nie działo się. Owszem zacinał deszcz, wiał wiatr ale zdarza się to przecież wiele razy w ciągu roku. Taki deszcze i taki wiatr przeżył (jak sądzę) każdy z nas, niezależnie od tego czy mieszka w Europie, Ameryce czy Azji.

Ludzie podeszli jednak do ostrzeżeń poważnie i zostali w domach. Ja też, zajmując się sportem (kategoria: pilot telewizyjny). Wszak jeśli zarządca budynku wrzuca mi pod drzwi instrukcję z informacją co mam robić przed huraganem,w trakcie i po, to znaczy, że nie przelewki. Czekałam więc na wielką kumulację, która miała nadjeść z soboty na niedzielę. Poza tym, widząc w telewizji jak pani reporterka walczyła dzielnie na wizji z wiatrem (bynajmniej nie o życie a o czapkę z daszkiem), to należało pozostać czujnym. Niestety.... znużyły mnie i ta walka i ten temat.  Nie wiem za bardzo jak wyglądało ''uderzenie'' Ireny, ponieważ najwyraźniej przespałam ten moment. Coś tam świsnęło czasem za oknem, ale takie świsty zdarzają się i poza okresem gdy przez ''miasto przechodzi tropikalna burza"...

Było, minęło. W niedzielę po południu Waszyngton zapomniał o Irce. O ile jeszcze przed południem społeczeństwo nie było pewne czy wychodzić z domu, czy opuszczać już kryjówki, to po południu  nikt się nie czaił. Zrobiłam sobie spacer po centrum w poszukiwaniu ''skutków kataklizmu" ale poza kilkoma połamanymi gałęziami i konarami niczego innego nie widziałam. Sklepy były otwarte i np. w sieciówkach z ubraniami bardziej ludzi pochłaniały najnowsze modele (i promocje) na jesień niż jakaś Irena. Skoro nawet gość, który handluje podrabianymi torebkami rozłożył swój kram, to znaczy, że wszystko jest ok, że nie boi się, że huragan mu porwie te wszystkie Prady, Louisy Vuittony i Gucci z ceraty.

Bar Dupont podszedł do naszej szalonej dziewczyny z humorem. Na cześć Ireny serwował przez cały weekend specjalne ''huraganowe'' drinki. I była promocja:) Hurricane, Dark&Stormy oraz Intenese Irene tylko za 5 dolarów:)

przed Białym Domem jak zwykle, turyści

trawnik przy Białym Domu, dziennikarze wyjątkowo się zwinęli

autobusy wycieczkowe jeździły jak zwykle (tu z jedną turystką...)

Kapitol jak stał, tak stoi
ps. Irena (Irene) sobie poszła sio, ale na horyzoncie pojawił się już ktoś nowy. Tym razem to Jose...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.