Ameryka i ja: "Człowiek na linie". O Boże....

24 sierpnia, 2011

"Człowiek na linie". O Boże....


Kiedy w 2009 roku film pt. "Man on Wire" zdobywał Oscara w kategorii najlepszy dokument, nawet nie zwróciłam na niego uwagi. Przyznam szczerze, że wówczas specjalnie nie zajmowała mnie ta kategoria... Bardziej interesował mnie ''Slumdog, milioner z ulicy", triumfator ówczesnej ceremonii i tocząca się przy okazji dyskusja, czy statuetkę przyznano słusznie czy nie. Błąd. Nie warto skupiać się wyłącznie na filmie w najważniejszej kategorii.

wpis i zdjęcia były aktualizowane we wrześniu 2017

Jakiś czas temu ze zdziwieniem i niedowierzaniem przeczytałam, że w 1974 roku młody chłopak (miał wówczas 24 lata) przeszedł po linie (takiej jak w cyrku), którą rozciągnięto pomiędzy nieistniejącymi już wieżowcami WTC w Nowym Jorku. Nie mogłam w to uwierzyć. Jak to możliwe? W życiu o tym nie słyszałam. Zaczęłam więc szperać, szukać i czytać. Historia o tym niewiarygodnym wyczynie wciągnęła mnie bez reszty. Oczywiście podstawowa rzecz jaką zrobiłam, to wypożyczyłam i obejrzałam genialny film "Man on Wire"( z 2008 roku, polski tytuł "Człowiek na linie"), który jest zapisem tej niecodziennej historii, gdzie wykorzystano masę archiwalnych filmów i zdjęć. Dokument zawiera też rozmowy z ludźmi, którzy pomogli wówczas zrealizować śmiałkowi ten abstrakcyjny pomysł, będący przecież przestępstwem.

Szaleniec (bo jak go inaczej nazwać) nazywa się Philippe Petit i dziś jest panem po sześćdziesiątce. Cztery dekady temu chodził pomiędzy wieżowcami WTC, po linie bez żadnego zabezpieczenia. Czyli balansował na wysokości niemal pół kilometra nad ziemią, w baletkach, trzymając w ręku długą na kilka metrów tyczkę, która pozwalała mu utrzymać równowagę. Wciąż do mnie to nie dociera, mimo, że widziałam ten film. Ciągle myślę, że to jakaś fikcja. Poza tym, jak sobie wyobrażę, że pan Petit miał pod sobą tylko chodnik Manhattanu, żadnej siatki zabezpieczającej czy żadnej wielkiej poduszki, to aż cierpnie mi skóra. Facet po prostu igrał ze śmiercią i to z taką nonszalancją.


Teraz, gdy jestem w rejonie Strefy Zero w Nowym Jorku, patrzę na wieżę The One World Trade Center zupełnie inaczej. Przed oczami mam bowiem sceny z tego filmu. Popatrzcie na zdjęcie poniżej. Wyobraźcie sobie, że obok wieży WTC stoi bliźniaczy budynek, że pomiędzy nimi jest lina a na tej linie ktoś, kto trzyma w ręku tyczkę po prostu sobie idzie. Widzicie to..?


Jeśli nie widzieliście filmu "Man on Wire", to zobaczcie koniecznie. Warto.
Polecam też film fabularny na ten sam temat z 2015 roku pt. "The Walk. Sięgając chmur" z Josephem Gordonem Levittem w roli głównej. Sceny przedstawiające spacer są bardzo realistyczne, nie dla ludzi z lękiem wysokości, zwłaszcza gdy ogląda się to na wielkim ekranie i w 3D.

2 komentarze:

  1. Oj koniecznie muszę zobaczyć, dziękuję za info ;) Takie filmy o rzeczach niebanalnych są świetne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Film na pewno Ci się spodoba. Podsyłam przy okazji krótki link z ceremonii rozdania Oscarów, obejrzyj sobie i zobacz jakim Philippe Petit jest niezwykłym człowiekiem;)

    http://www.youtube.com/watch?v=pD9jsx9mKtQ

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.