Ameryka i ja: Pniata czyli impreza urodzinowa dla dzieci

29 lipca, 2011

Pniata czyli impreza urodzinowa dla dzieci


Kilka dni temu, dość nieoczekiwanie uczestniczyłam w przyjęciu urodzinowym pewnej uroczej sześciolatki. To było takie prawdziwe, amerykańskie birthday party. Było to dla mnie nowe doświadczenie, przy okazji dowiedziałam się wreszcie skąd pomysł, by walić kijem bejsbolowym w ładne pudełko zawieszone na drzewie. Ale od początku.


Od jakiegoś czasu intrygowała mnie w amerykańskiej telewizji pewna reklama. Do dziś nie wiem jaki produkt jest reklamowany, co to za firma itd. Reklama polega na tym, że kilkuletni chłopiec w otoczeniu innych dzieci z wściekłością uderza kijem bejsbolowym w karton w kształcie samochodu. Karton zawieszony jest na drzewie. On wali jak w transie w ten samochód i nic. Nic się nie dzieje. Lektor coś tam sobie gada w tle. Tyle. Widziałam to kilka razy i nie rozumiałam o co chodzi. Dlaczego on tak tłucze bez opamiętania w ten karton dyndający na drzewie. Tak jak wspomniałam na początku, do dziś nie mam pojęcia czego jest to reklama. Ale przynajmniej już wiem dlaczego chłopiec wyżywa się na pudełku.

Otóż na przyjęciu urodzinowym uroczej sześciolatki ładne pudełko też zwisło w pewnym momencie na drzewie. Jak widzicie na zdjęciu, było w kształcie serca, ozdobione podobiznami księżniczek. Okazało się, że to zabawa, która nazywa się pinata i przywędrowała do Stanów Zjednoczonych z  Ameryki Południowej. Polega to na tym, że na drzewie zawiesza się ozdobny karton, który wypełniony jest słodyczami i małymi zabawkami. Dzieciom zakrywa się oczy, okręca kilkakrotnie i ustawia tak, by mogły walić kijem w ten karton (dzieci przystępują do ataku pojedynczo, jedno po drugim). W USA używa się bejsbola (na przyjęciu sześciolatki był to różowy, plastikowy kij). Uczestnicy zabawy pastwią się nad pudełkiem tak długo, aż rozwalą je kompletnie a zawartość wysypie się na ziemię. Wtedy (na komendę) przystępują do zbierania tego, co się wysypało. Każdy bierze tyle, ile uzbiera. Bardzo spodobała mi się ta zabawa. Muszę pomyśleć o jakiejś wersji dla dorosłych:)

ps. tytuł tego posta wziął się stąd, że osoba dorosła, która czuwała nad tym, by kij bejsbolowy trafiał w karton a nie w głowy gromadki zagrzewał zawodników do boju następująco "no dawaj, zabij księżniczkę":)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.