Ameryka i ja: Miami Beach. Ładnie tu.

16 lipca, 2011

Miami Beach. Ładnie tu.


Lato na Florydzie jest upalne i duszne. Codziennie ponad 30 stopni. Zwiedzanie tego kawałka USA o tej porze roku, to sport dla zaawansowanych. Z człowieka leje się po prostu niemiłosiernie. Nic się nie chce. Nic nie dociera. Można jedynie leżeć. Najlepiej na plaży. Na świecie są rzecz jasna tysiące pięknych plaż. Ale dziś napiszę o tej w Miami Beach, bo na niej zdarzyło mi się ostatnio podrzemać.


Krajobraz jak z pocztówki. Jasny, czysty piasek, przejrzysta, turkusowa woda (bardzo ciepła) oraz spokój (dla mnie to ważne). Żadnego ryku muzyki z głośników. Żadnego hałasu ani dziwnego pana, który krzyczy ''lody dla ochłody" albo ''facet nie bądź głupi, niech ci żona jagodziankę kupi". W Miami Beach też oczywiście chodzą sprzedawcy z przenośnymi lodówkami ale oferują głównie wodę. Przede wszystkim jednak nie katują tymi idiotycznymi rymami.





Na plaży jak to na plaży. Leniwie. Albo drzemka, albo książka albo słuchawki na uszy. Na Florydzie może jednak zdarzyć się gwizdek i głośny krzyk ratownika oraz komenda ''Wychodzić z wody! Rekin!". Ostatnio byłam świadkiem takiego alarmu. Siedziałam na leżaku, czytałam gazetę i nagle on (ratownik) wybiegł ze swojej ''budki", wskoczył na czterokołowiec i zaczął jechać wzdłuż brzegu  krzycząc "shark!". W wodzie było mnóstwo ludzi. Większość kąpiących się zareagowała błyskawicznie. W te pędy biegła do brzegu. Ale niektórzy nie wiedzieli co się dzieje, stali bezradnie rozglądając się niczym dzieci, które zgubiły się na dworcu. Ratownik nadal gwizdał, pokazując by wychodzić i krzyczał ''shark"!!!! Oni stali jednak dalej. Jakby ktoś przykleił ich do dna. Nie wiem czy nie rozumieli, czy nie słyszeli. W każdym razie nie reagowali na ostrzeżenia. Na szczęście nic się nie stało. Po chwili ratownik ogłosił ''It's ok! It's ok"!!! Okazało się, że to tylko delfin...



Nie myślcie jednak, że człowiek w Miami Beach jest jakoś bardzo zestresowany i Bóg wie ile myśli o rekinie. Mowy nie ma. Tutaj chodzą takie ciała (!), że szybko zapomina się o żarłaczach. Dziewczyny jak marzenie, panowie prosto z siłowni. Idealne proporcje. Idealna opalenizna. Idealny wiek.

Witamy na plaży w Miami Beach;)

4 komentarze:

  1. Bardzo ładnie tu :). Ale podziwiam, że latem, bo faktycznie musi być upiornie gorąco. My mieliśmy dotychczas odwagę tylko zimą.
    Co do ciał się absolutnie zgadzam, zwłaszcza kiedy trafia się na gejów. Człowiek nie wie, jak oczy oderwać :).
    Tradycyjnie dorzucam moją notkę:
    http://sporothrix.wordpress.com/2011/02/18/nie-samym-aligatorem-czlowiek-zyje/

    OdpowiedzUsuń
  2. Byliśmy zimą, w grudniu. Wieczorem było tak zimno, że musiałam kupić czapkę;)
    W ciągu dnia dla mnie na plażę było za zimno, choć oczywiście zdarzały się piękne ciała w samych szortach. Teraz jest oczywiście zdecydowanie więcej:) No i światło i niebo inne... (o przyrodzie nie wspominając).

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy możesz poradzić, gdzie najlepiej się zatrzymać w Miami ? Budżet w związku z tym, że chcemy zobaczyć jak najwięcej miejsc mamy dość skromny więc hotel nad Oceanem na bank odpada. Dzięki !

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze szukam noclegów przez portal expedia.com. Jest naprawdę masa ofert w różnych cenach. Na pewno coś znajdziesz:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.