09 lipca, 2011

Atlantis wystartował. Widziałam.


To naprawdę była jedna z tych chwil, których nie zapomina się do końca życia. Kiedy w końcu prom kosmiczny Atlantis oderwał się od platformy startowej i poszybował w górę, myślałam tylko o tym by móc patrzeć na niego jak najdłużej. Niestety, gęste chmury wiszące nad Przylądkiem Canaveral nie pozwoliły mi a także setkom tysięcy ludzi obserwującym start, na cieszenie się tą chwilą zbyt długo. Atlantis po niecałej minucie, po prostu zniknął nam z oczu.

Być może dla wielu osób zaglądających tu na bloga, kwestie związane z kosmosem, misjami wahadłowców i astronautami to abstrakcja i mało interesujący temat. Być może. Ale wierzcie mi, jest to naprawdę olbrzymie przeżycie. Zwłaszcza, że start po prostu odczuwa się fizycznie. Ziemia drży a wibracje są tak duże, iż czuje się mrowienie i ucisk w klatce piersiowej. Do tego hałas silników rakietowych i entuzjazm wiwatującego wokół tłumu.

Kiedy wahadłowiec odrywa się od ziemi, człowiek ma początkowo wrażenie, że tak gigantyczny statek kosmiczny nie zdoła unieść się do góry. Że odbywa się to zbyt wolno. Ale to tylko chwilka. Króciutka. I złudzenie. Moment później prom nabiera ogromnej prędkości i trzeba zadzierać głowę wysoko do góry. Wahadłowiec szybko staje się małym punktem, za którym ciągnie się wielka smuga ognia z gęstym pióropuszem dymu pomieszanego z parą.

Słowa dawnego przeboju mówią, że "w życiu piękne są tylko chwile". To niewątpliwie jedna z nich. Chwila, która wymaga oczywiście poświęceń oraz cierpliwości przed i po. Nie szkodzi, że trzeba było wstać o świcie by dotrzeć na miejsce, z którego oglądaliśmy start (Pan X i ja). Nie szkodzi, że trzeba było stać w korku, nie szkodzi, że było duszno, gorąco i człowiek miał wrażenie, iż za moment się roztopi jak lód. To wszystko nie ma znaczenia, bo nagroda w postaci widowiska jakie funduje startujący prom jest po prostu adekwatna do poświęcenia.
Poza tym, to w końcu kawał historii...




Pan X uwiecznił start na filmie i choć jest to nagranie HD, to niestety nie mogę umieścić go na blogu w tak dobrej jakości...Szkoda.

video

5 komentarzy:

  1. Oglądałem wczorajszy start jak i kilkanaście poprzednich w NASA TV, ale to chyba jest niewiele w porównaniu do bycia tam na miejscu...
    Natomiast podobają mi się dwa momenty - pierwszy to kłęby dymu tuż przed startem, a potem te puste uderzenia w powietrzu wypalanego paliwa przy wykańczaniu dwóch pierwszych zbiorników.
    A czy z daleka wiedzieliście o tym, że zegar zatrzymał się na chwilę na 31 sekundzie odliczania?
    Nie znam się na tym ichniejszym NASOwskim slangu, a komentator w NASA TV zamilkł wtedy... Dlatego może wiesz, co się tam stało?

    OdpowiedzUsuń
  2. pozazdrościć ; ) już na filmie robi wrażenie

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedzieliśmy, że zegar zatrzymał się ponieważ staliśmy niedaleko niego. Nie mieliśmy jednak pojęcia co się wydarzyło. Nie słyszeliśmy komentarza telewizyjnego...

    Na marginesie mówiąc, mnie osobiście ten zegar dezorientuje. Może zwróciłeś uwagę, że on nie pokazuje tak naprawdę czasu rzeczywistego, ile dokładnie zostało do startu. Np. na 4 godziny przed startem on pokazywał, że zostały trzy... Ale czytałam, że dopiero na 9 minut przed startem, zaczyna pokazywać ile rzeczywiście zostało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem o tym. Albo nie śledziłem NASA TV na tyle przed startem wahadłowców, żeby zobaczyć te "pomyłki", albo nie zwróciłem uwagi na zegar (bo wątpię, żeby NASA TV go nie pokazywała).
    Tak czy inaczej, znalazłem dość ciekawy materiał, z którego wynika, że te niedokładne wskazania mogą być spowodowane przerwami, jakie są podczas trzydniowego odliczania do startu.
    Link - http://pl.wikipedia.org/wiki/Odliczanie_do_startu_wahad%C5%82owca

    Szkoda, że takich rzeczy dowiadujemy się dopiero teraz, po ostatnim starcie wahadłowca... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zwróciłeś uwagi na zegar i nie liczyłeś sobie;) Ja też wielokrotnie oglądałam starty dzięki NASA TV, tzn. relacje, które rozpoczynały się na wiele godzin przed samym startem czyli od momentu jak załoga wsiada do autobusu a potem przypinają astronautów do foteli. Wtedy właśnie połapałam się, że to się jakoś rozjeżdża, gdy pokazywali ten zegar.
    Poza tym dziwiło mnie jak komentator NASA mówiąc o starcie powtarzał jakieś "T minus":) A potem natrafiłam na wiadomość o tym zegarze i słynnych 9 minutach czyi "T-minus nine minutes".

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.