01 czerwca, 2011

Obama i jego hamburgery

Pamiętacie jak Obama zaprosił Miedwiediewa na hamburgera? Jak gazety i telewizje pokazywały ten piękny obrazek  - dwóch prezydentów opychających się na amerykańskiej ziemi amerykańską bułą z kotletem? Tacy piękni, tacy zadowoleni i tacy najedzeni? :)
Dziś napiszę Wam jak naprawdę wygląda ten bar i jak smakują te hamburgery (ocena subiektywna)...

Zatem od początku...Steak House Ray's Hell Burger jest słynny. Menadżer mówi, że była w nim NAWET holenderska telewizja, rozumiecie HOLENDERSKA:):):) Przybytek znajduje się jakieś trzy kilometry od Białego Domu, dokładnie w Arlington. Dla uściślenia, Arlington jest odrębnym miastem, w innym stanie, choć od Białego Domu w Waszyngtonie to przysłowiowy rzut beretem. Bar, w którym panowie Barck i Dymitrij zasiedli wspólnie przy jednym, małym stoliku w ogóle nie robi wrażenia. Znajduje się w mało zachwycającym budynku, takim smętnym, parterowym klocku. W ciągu tej ''budowli'' są też mała kawiarnia, sklep z alkoholem i knajpa meksykańska.W Ray's Hell Burger byłam raz i więcej nie pójdę (no chyba, że goście się uprą). Pan X też był (razem ze mną) i też nie chce tam wracać.

Cóż mogę napisać o wystroju? Nic. Nie ma o czym. No chyba, że o tym, iż przed wejściem jest mała gablota z wydrukowanym na zwykłej kartce zdjęciem Obamy i Miedwiediewa wbijających zęby w swoje bułki. Cóż o samym lokalu? Mało miejsca, małe stoliki, dość ciemno i niemiłosiernie skrzypią drzwi (jak byłam skrzypiały). Nikomu to jednak nie przeszkadza, bo tu ludzie mają gdzieś czy coś im skrzypi. Tu wpadają wyłącznie z powodu hamburgera. W porze lunchu Amerykanie stoją za bułkami z kotletem jak Polacy w komunie za papierem toaletowym. Kto ma farta złapie stolik, kto nie, to nie.

Kiedy Pan X i ja zjawiliśmy się w tym lokalu, od początku byłam nastawiona sceptycznie, po prostu nie lubię hamburgerów. Jednak dałam się namówić, bo w końcu Obama poleca :)
Zamówiliśmy więc sobie po bule z siekaną wołowiną i z niecierpliwością czekaliśmy co nam miły pan poda.
Pan X, który lubi sobie zjeść i notorycznie się odchudza (każdego dnia od jutra) rzucił się natychmiast na to co dostał. Ale jak szybko się rzucił, tak szybko porzucił (bułę z kotletem).


Dlaczego nie jesz? - spytałam. Niedobre - odpowiedział krzywiąc twarz.
Cóż. Moja opinia się nie liczy, przecież i tak nie lubię hamburgerów ale żeby było jasne, mi też nie smakowało. Hamburgera z taką ilością cieknącego tłuszczu w życiu nie widziałam.
Dlaczego oni to jedzą? - pytał zdziwiony Pan X rozglądając się dookoła.
Amerykanie lubią takie specjały - oznajmiłam odkrywczo.

Wieczorem spotkaliśmy się z naszym znajomym z Polski. Byłeś w Ray's Hell Burger?- spytaliśmy z nadzieją, że wspólnie ponarzekamy sobie na kiepskie, amerykańskie żarcie.
Jasne - odparł podniecony -Mają tam najlepsze hamburgery na świecie!

????

I Obama tam chodzi - dodał (zadowolony, że on też tam był. I to nie raz).

:)

1 komentarz:

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.