Ameryka i ja: Masaż na środku sklepu (pod Waszyngtonem)

07 czerwca, 2011

Masaż na środku sklepu (pod Waszyngtonem)

Masaż wymyślono po to, by człowiek się zrelaksował i odprężył. By zapomniał na chwilę o bożym świecie. Czy można jednak zrelaksować się i odprężyć na krześle-kozetce ustawionym na środku alejki w sercu wielkiego centrum handlowego? Wątpliwe...

Pół godziny drogi od centrum Waszyngtonu w Woodbridge znajduje się Potomac Mills (outlet) z ponad dwustoma sklepami. Oczywiście nie robią tu zakupów szychy z Waszyngtonu, bo jak wiadomo szychy kupują sobie Pradę czy Gucci w luksusowym butiku a nie jakąś szmatkę w outlecie na wyprzedaży.

W każdym razie ci, którzy tu przyjeżdżają (ja też od czasu do czasu) wędrują od sklepu do sklepu poruszając się aleją, której środek wypełniony jest różnymi stoiskami -wyspami : to z futerałami na okulary, to z cukierkami, to z kosmetykami. Jedna z takich wysp w ciągu tej alei to ''raj relaksu" (tak to sobie żartobliwie nazywam).




Za każdym razem gdy jestem w Woodbridge nie mogę wyjść z podziwu względem tych, którzy dają sobie masować nogi na środku sklepu albo plecy albo regulować brwi (facetom nie wiedzącym co oznacza ten termin wyjaśniam - wyrywać na żywca zbędne włoski nad okiem, nie mylić z rzęsami).

''Zabiegi'' nie odbywają się w jakimś cichym kąciku, nie ma żadnego choćby parawaniku. Centralnie, na środku alei pomiędzy sklepami stoi kilka krzeseł-kozetek (nie są to łóżka), na których człowiek siada (musi wcześniej zapłacić rzecz jasna) i jest masowany przez bluzkę na dodatek...

Ma to swoje plusy (ta bluzka), bo ten kto przechodzi obok nie musi oglądać gołych pleców masowanego człowieka. Gorzej ze stopami. Jak wiadomo ludzie stopy mają różne. Czasem lepsze, czasem gorsze... Tu od widoku uciec się już nie da. Goła gira świeci z daleka.
Czasami naprawdę lepiej zamykać oczy:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.