Ameryka i ja: Bawełna i japonki czyli amerykańska ulica

25 czerwca, 2011

Bawełna i japonki czyli amerykańska ulica

Chicago, przed obserwatorium Johna Hancocka

Danielle Steel, czyli taka pani, która dorobiła się fortuny na pisaniu romansów (sprzedała dotąd na całym świecie 600 milionów książek) powiedziała ostatnio w wywiadzie dla The Wall Street Journal, iż za każdym razem, gdy wraca do San Francisco (mieszkała tam przez wiele lat) wygląda jak przysłowiowy lump. W San Francisco pisarka nie zastanawia się w ogóle nad tym co ma na sobie, ponieważ ludzie nie przejmują się tam garderobą i ubierają się tak, jakby jechali na biwak. Nie ma stylu, nie ma szyku - stwierdziła ''królowa romansów''. Danielle Steel, która kocha luksusowe marki, piękne stroje, eleganckie buty i dobre perfumy mieszka więc w Paryżu;)


Z jednej strony widząc zdjęcia z tych wszystkich czerwonych dywanów z Hollywood czy Nowego Jorku albo migawki telewizyjne pokazujące luksusowe sklepy w Ameryce człowiek może pomyśleć, że ludzie w tym kraju dobrze wyglądają. Że za ''wielką wodą'' to ho,ho. No cóż... Przysłowiowa ulica wygląda w Stanach mało szykownie. Przeciętna Polka bez wątpienia przywiązuje większą wagę do stroju i wyglądu niż Amerykanka. I prezentuje się lepiej.

na ławce, niedaleko Białego Domu
Weźmy choćby Waszyngton. Stolicę. Nie mówię oczywiście o urzędniczkach, które pędzą każdego dnia do biura w ładnych garsonkach czy garniturach. Nie mówię o eleganckich mężczyznach pracujących w administracji bądź w korporacjach. Mówię o paniach i panach po pracy. Na spacerze, w centrum handlowym, przy kawiarnianym stoliku po południu. Tu obowiązuje podkoszulek, spodnie do kolan albo łydek plus japonki lub coś innego na płaskiej podeszwie. Żadnych obcasów, sukienek, falbanek czy kapeluszy. Jeśli już zdarzy się taka elegantka, to jest naprawdę wyjątkiem. I to dużym. Oczywiście gdy pójdzie się wieczorem do Georgetown (historyczna dzielnica Waszyngtonu z butikami i restauracjami) są dziewczyny, które wyglądają jak z ''Sexu w wielkim mieście'' czyli noszą sukienki, szpilki i małe torebki. Są mężczyźni odziani gustownie. Ale kiedy kończy się impreza i wschodzi słońce, scenografia się zmienia. Za dnia króluje luz. Żadnej wielkiej mody, żadnego szyku z wybiegu. Bawełna - to królowa ulicy.

w centrum Waszyngtonu
Moda to jedna z tych rzeczy, która dla jednych jest wszystkim, dla innych niczym. Poza tym, to też biznes ( jak każdy inny). Biznes jednak o tyle ciekawy, że kręci się wokół gwiazd, celebrytów i znanych twarzy. Jeśli chcecie popatrzeć trochę na ten świat, jakby przez dziurkę od klucza, mogę Wam śmiało polecić dokument, który obejrzałam wczoraj pt. Valentino, the Last Emperor ( wersja po angielsku do ściągnięcia przez  iTunes - 4,99$, polski tytuł ''Valentino, ostatni cesarz wielkiej mody',' może w kraju jest na DVD). Nie będę tu opisywała filmu żeby nie psuć komuś przyjemności oglądania, w każdym razie mamy tu naprawdę sporo smaczków zza kulis - krawcowe, pracownie, modelki i wielkie pokazy. Mamy samego Valentino - jaki jest, jak się zachowuje, jakie ma humory itd. Mamy też jego partnera i kochanka, tego samego od 50 lat... I mamy pięć mopsów należących do projektanta;)

Miłego oglądania (jakby co).

1 komentarz:

  1. Tego pana ze zdjecia "na ławce, niedaleko Białego Domu" udalo mi sie tez sfotografowac we wrzesniu tego roku :) Troche w innej pozycji i kijek mial z drugiej strony. Chyba to staly element krajobrazu na tylach Bialego Domu.

    JB

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.