14 kwietnia, 2011

Muzeum Lotnictwa i Kosmosu w Waszyngtonie

Enterprise w Muzeum Lotnictwa i Kosmosu w Waszyngtonie

 Amerykańska Agencja Kosmiczna zapowiedziała w ostatnich dniach dokąd trafią trzy wysłużone wahadłowce kończące służbę dla NASA. Już jest awantura, ponieważ posiadanie wahadłowca wiąże się nie tylko z prestiżem dla konkretnego muzeum, ale też z wymiernymi korzyściami w postaci pieniędzy jakie pojawią się razem ze zwiedzającymi. Najgłośniej krzyczy ( i słusznie) Houston, które nie zostało wskazane przez NASA. Trochę to dziwne, bo lokalizacja w Texasie wydawać by się mogła oczywista. Ale być może Amerykańska Agencja Kosmiczna uznała, że ludzie i tak przyjadą do Johnson Space Center w Houston niezależnie od tego czy będzie tam wahadłowiec czy nie, choć mówiąc szczerze nie jestem przekonana. Byłam w obu Centrach Kosmicznych, na Przylądku Canaveral i w Texasie i pod względem frekwencji Centrum im. Kennedy'go na Florydzie bije na głowę to drugie. Wahadłowiec zapewne bardzo Houston by pomógł. Nie pomoże. Ale to taka dygresja.


Dobra wiadomość (dla mnie) jest taka, że jeden z promów, Discovery będzie za kilka miesięcy najważniejszym eksponatem Muzeum Lotnictwa i Kosmosu w Waszyngtonie. Muzeum (National Air and Space Museum) to naprawdę wielka atrakcja amerykańskiej stolicy. Warto zarezerwować sobie czas by się tam wybrać, pamiętając przy okazji, że znajduje się ono w dwóch różnych budynkach. Jeden położony jest niedaleko Kapitolu przy National Mall, drugi przy lotnisku międzynarodowym (Dulles) pod Waszyngtonem. Wstęp do muzeum jest bezpłatny, z tym że jadąc samochodem do budynku przy lotnisku (National Air and Space Museum Udvar-Hazy Center ) trzeba liczyć się z wydatkiem kilkunastu dolarów za parking. Jeśli jest taka możliwość, to trzeba tam pojechać. Koniecznie. Łatwiej oczywiście dotrzeć do budynku przy National Mall, jednak ekspozycja przy lotnisku Dulles jest nieporównywalna. (Warto oczywiście też  odwiedzić muzeum w centrum stolicy.)


Wróćmy jednak do ekspozycji przy lotnisku. Hangar stanowiący muzealną przestrzeń jest ogromny. Bryła została zaprojektowana z fantazją i nowocześnie. Część samolotów stoi, część podwieszono pod sufitem. Nie ma jednak problemu by podejść bliżej do płatowców umieszczonych u góry, bowiem dookoła hali, na całej długości zbudowano balkon, dzięki któremu można podziwiać samoloty z różnych perspektyw i fotografować do woli. Największą ciekawość wzbudzają dwa eksponaty : francuski concorde oraz prototyp wahadłowca, statek Enterprise, który nigdy jednak nie poleciał w kosmos. Prototyp, rzeczywistych rozmiarów umieszczono w osobnej części olbrzymiego hangaru. Jest to przestrzeń poświęcona podbojowi kosmosu. Enterprise jest na przysłowiowe wyciągnięcie ręki, choć oczywiście dotknąć się go nie da, bo ustawiono wokół niego barierki. Na tle wahadłowca ciągle fotografują się ludzie, więc czasem trzeba chwilę poczekać na swoją kolej, jeśli nie chce się mieć w kadrze jakiegoś Johna czy Boba :) Ale nie ma się co dziwić. Takie zdjęcie to fajna pamiątka.


Dla Enterprise to ostatnie miesiące w muzeum pod Waszyngtonem. Kiedy na miejsce dotrze Discovery, prototyp trafi do Intrepid Sea, Air & Space Museum w Nowym Jorku ( Endeavour do muzeum w Los Angeles, Atlantis do Kennedy Space Center).
 

 Będąc na terenie muzeum pod Waszyngtonem warto poszukać windy prowadzącej do wieży obserwacyjnej, z której widać doskonale samoloty lądujące na pobliskim lotnisku. Wygląda ona niemal tak, jak prawdziwa wieża kontroli lotów. Mam oczywiście na myśli bryłę budynku. Wewnątrz jest spora przestrzeń z szybami od podłogi po sufit, można chodzić dookoła. O tym gdzie można w Waszyngtonie sobie popatrzeć na samoloty na świeżym powietrzu pisałam już wcześniej, link tego tekstu znajduje się tutaj. Wracając do muzeum. Dla tych, którzy mają więcej czasu i są skłonni wydać kilka dolarów, jest też kino, w którym wyświetlane są filmy w 3D. Tematyka oczywiście kosmiczna i lotnicza. Dla spragnionych pamiątek z logo NASA jest też naturalnie sklep z wieloma gadżetami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.