Ameryka i ja: iPad 2. WIELKIE halo.

02 kwietnia, 2011

iPad 2. WIELKIE halo.

salon Apple w Nowym Jorku
Mój sąsiad, Amerykanin postanowił sobie kupić iPada 2. Powody zakupu urządzenia są następujące: Po pierwsze, podróżując samochodem (prowadzi głównie żona) nie będzie się nudził, czas szybciej zleci. Sąsiad ma wprawdzie iPhone'a i jednak wielkość wyświetlacza nie jest wystarczająca. Po drugie, będzie robił nim zdjęcia. Nie szkodzi, że kilka tygodni temu kupił sobie niezły aparat. Po trzecie,  sąsiad czekając na wizytę u lekarze będzie mógł zabić czas. Jest to jakiś argument, sąsiad to człowiek po 50-tce, do lekarza chadza dość często ( jak tylko coś mu strzyknie). Ostatnio jak był u dentysty zwędził z poczekalni trochę ciasteczek ( kilka mi dał). Ciasteczka u dentysty? W Ameryce wszystko jest możliwe...


Ale wracając do iPada 2. Sąsiad zadzwonił zdruzgotany, bo iPadów nie ma od ręki. Trzeba czekać 5 tygodni albo polować w sklepie. Sąsiad ma to szczęście, że jego niepracująca żona nie cierpi siedzieć w domu i ciągle ma do załatwienia pilne sprawy ''na mieście''.  Załatwia je kilka razy dziennie. Żona przystąpiła więc do załatwiania iPada. Polegało to na tym, że co rano udawała się pod salon z nadzieją sukcesu. Po kilku dniach sąsiad stracił cierpliwość. Żona wciąż wracała do domu bez najnowszego gadżetu. Sąsiad postanowił w końcu sam udać się do sklepu sam i zobaczyć jak sprawy się mają. Przygotował sobie naprędce bajeczkę, że dziś ma urodziny, czuje się staro i potrzebuje zastrzyku młodości w postaci iPada 2. Pech chciał, że większość klientów AKURAT miała urodziny. Każdy albo pilnie wyjeżdżał i nie mógł czekać 5 tygodni albo był jubilatem. Wszystko na nic,  iPadów i tak nie było w sklepie. Wprawdzie rzucili rano kilkanaście sztuk, ale zgarnęli je natychmiast ci, którzy stali przed wejściem na długo przed otwarciem.
Ludzie kompletnie powariowali - skwitował niezadowolony i zamówił gadżet przez internet.
Zanim jednak nacisnął enter, zadzwonił do pobliskiego salonu. Sprzedawca upewnił go, że jeśli tylko uda mu się kupić iPada wcześniej, przed realizacją złożonego on line zlecenia, producent zwróci mu pieniądze za ten zamówiony w sieci. Sąsiad takiej odpowiedzi oczekiwał. Żona znów załatwia sprawy na mieście. Na razie bez sukcesu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.