27 marca, 2011

Stopa jest ważna

Niedziela potrafi być wyczerpująca. Człowiek się nachodzi (po centrum handlowym), zje porządny kawałek pizzy, wypije do tego litr coli i zagryzie czekoladową muffiną. W związku z tym, że człowiek w czasie zimy za wiele nie chodził, to czuje kręgosłup, kolana i niemal każdą kość. Człowiek czuje, że wysiada, choć dopiero wsiadł. Do metra (na szczęście zdołał sobie zająć miejsce siedzące). Co więc człowiek robi jak już się usadowił wygodnie? Ściąga buta i zaczyna masować swoją zbolałą stopę (w mało gustownej skarpecie). To nic, że metro zapchane ludźmi, to nic, że przechodząc można nadziać się na tę stopę, to nic, że siedzenia w metrze są ułożone w ten sposób, że część pasażerów siedzi przodem do siebie. Jakie to ma znaczenie skoro stopa wymaga natychmiastowego masażu? Czy właściciel stopy musi się przejmować takimi drobiazgami jak samopoczucie osoby, która ma tę stopę niemal pod nosem? Nie musi. W końcu w metrze nie ma zakazu ściągania buta i masowania stopy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.