26 marca, 2011

Czy wiśnie wystarczą?

Jedni po prostu chodzą, inni leżą na trawie i cieszą się chwilą, jeszcze inni robią przede wszystkim zdjęcia. W Waszyngtonie rozpoczął się Festiwal Kwitnącej Wiśni. Impreza, podczas której głównie spaceruje się i podziwia tysiące wiśniowych drzew obsypanych białymi i różowymi kwiatami. Niby nic. Przecież wszystko zakwita wiosną albo latem. Co roku to samo. A jednak... Do Waszyngtonu na przełomie marca i kwietnia ściągają setki tysięcy ludzi, chcących po prostu przejść się alejkami, wzdłuż których posadzono wiśniowe drzewa.
99 lat temu burmistrz Tokio w dowód sympatii i w podziękowaniu za współpracę, podarował amerykańskiej stolicy trzy tysiące wiśniowych drzewek. Posadzono je dookoła sztucznego jeziorka przylegającego do rzeki Potomac przepływającej przez Waszyngton. Na przestrzeni lat sadzono kolejne. Z resztą, w połowie lat 60-tych Japończycy zafundowali Amerykanom podobny prezent jak na początku wieku, następne prawie cztery tysiące wiśniowych drzew.

Sobota to pierwszy dzień trwającego kilka dni festiwalu. Niby są przy okazji jakieś imprezy towarzyszące, niby można posłuchać jakiejś muzyki, kupić kubek czy apaszkę z kwitnącą wiśnią na obrazku. Ale to w sumie jest mało istotne. Najważniejsze są kwitnące drzewa i ludzie, którzy tworzą klimat tych dni. Ludzie, którzy tak naprawdę nie oczekują niczego więcej poza ładną pogodą. Zastanawiałam się czy w przeciętnym polskim mieście byłaby możliwa taka impreza. Czy ludziom do szczęścia wystarczyłyby po prostu kwitnące drzewa? Czy gdyby przeczytali w gazecie, że prezydent, burmistrz czy wójt zaprasza na festiwal, który polega na tym, że spaceruje się dookoła jeziora czy wzdłuż rzeki i podziwia kwitnące drzewa albo połacie tulipanów, krokusów czy żonkili  to by przyszli? Czy to by wystarczyło? Nie wiem. Bo przecież jak festiwal to festyn a jak festyn to musi być ''gwiazda'. Feel, Doda czy kto tam jest na topie. Poza tym czy nie byłoby burzy? Jak to! Wiśnie, tulipany, krokusy? A gdzie miejsca pracy?! :)

Miłego weekendu.



1 komentarz:

  1. Przyszliby również, tak jak przyjeżdżają tłumnie oglądać kwitnące rododendrony np. w Wojsławicach :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu. Zapraszam też na moje profile na Facebooku i Instagramie.